Kilkadziesiąt pielęgniarek niezgodnie z prawem zablokowało Aleje Jerozolimskie. Co na to straż miejska opłacana z podatków Warszawiaków?
Straż miejska dostarcza im koców i kanapek.
Policja przesuwa rozhisteryzowane panie pięć metrów dalej na chodnik.
Senator Niesiołowski lub TW „Leopold” wzywa w TVN24 do masowych strajków w całym kraju w celu obalenia rządu. Apeluje o zaprzestanie bicia pielęgniarek, których oczywiście nikt nie bije.
Jest wzburzony.
Nie wiadomo do końca czy poruszył go tak bardzo los uciśnionych czy wycieki „listy 500”. Najliczniejszy kordon przed kancelarią premiera stanowią policjanci. Zaraz na drugim miejscu sytuują się dziennikarze. Ostatnią pozycję zdecydowanie zajmują pielęgniarki dzielnie jednak podgrzewane przez żurnalistów do trwania i wzywania posiłków
Wśród protestujących pojawia się posłanka PO Ewa Kopacz. Z przekonaniem mówi, że to jest słuszny protest i nie ma tu miejsca dla polityków, więc ona wpadła tu tylko na chwilkę i zaraz ucieka. Trochę dłużej wśród pielęgniarek bo od samego już rana uwija się Ryszard Kalisz. Wczoraj doglądali protestu Jaruga-Nowacka i Olejniczak.
Na Warszawę jadą kolejni lekarze, pielęgniarki, górnicy i Solidarność 80.
Wkrótce kluczowa debata na temat traktatu konstytucyjnego. Media niemieckie murem bronią stanowiska swojej Pani kanclerz – pachnie mi to nacjonalizmem. W Polsce jak to w prawdziwej demokracji jedni kibicują naszym inni zaś wspierają wypróbowanych przyjaciół zza Odry.
Cóż, to jest właśnie pluralizm, którego nasi sąsiedzi muszą się od nas uczyć.
Dzięki Bogu to my mamy Wałęsę, Geremka, Kwaśniewskiego i zawsze niezawodną Gazetę Wyborczą, której tylko raz zdarzyło się zachować nacjonalistycznie pamiętnym artykułem „Jerozolima Nasza”.
Szkoda wielka, że atmosferę psuje ten nieszczęsny, przypadkowy i zupełnie niepolityczny protest na chwilę przed godziną „0”.
Cóż, zwykły zbieg okoliczności.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)