Już sto lat pielęgnowana jest w klanie Kuroniów pamięć o bohaterze i chlubie rodziny, Władysławie Kuroniu pseudonim partyjny "Julek".
Podziwiał go Jacek Kuroń, jego ojciec. Dzisiaj pałeczkę przejął syn Maciej.
Oto co I-szy kucharz RP mówi o swym przodku:
" Władek Kuroń był bohaterem. Podobno rzucił kiedyś rozgrzanym żeliwnym piecem w carskich żandarmów."
Do tego niewątpliwie bohaterskiego czynu można dorzucić kilka mniej znaczących epizodów z życia Władka.
Oprócz licznych napadów rabunkowych z bronią w ręku dziarski chwat zastrzelił podczas strajku dyrektora kopalni "Reden" (Reden to dzisiaj dzielnica Dąbrowy Górniczej). Kolejnym wyczynem było zamordowanie katolickiego księdza za krytykę z ambony metod lewackich bojówkarzy. Żywot zakończył na stryczku, gdyż nie doceniono wówczas bohaterskich dokonań dzielnego Władka.
Trzeba dzisiaj rozstrzygnąć , który to Kuroń powinien patronować ulicom i szkołom?
Moim zdaniem Władek.
Ten to był dopiero kozak.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)