Kiedy Stanisław Michalkiewicz wygłosił na antenie Radia Maryja pamiętny felieton, w którym była mowa o roszczeniach finansowych środowisk żydowskich wobec Polski wybuchła podobna afera jak ta, z którą mamy do czynienia dzisiaj z ojcem dyrektorem obsadzonym w roli głównej. Nożyce, które po uderzeniu w stół odezwały się wówczas, to w 100% te same wielkie autorytety, które dzisiaj również nie zawodzą. Przetoczyła się wtedy przez media istna nawałnica oskarżeń o zwierzęcy antysemityzm Pana Stanisława no i oczywiście anteny, na której wygłosił swój felieton. Ktoś pierwszy dał sygnał, a dalej poszło już zgodnie ze starym wypróbowanym scenariuszem. A więc Olejnik, Kolenda- Zaleska, Lis, Sekielski, Morozowski, Pochanke, Gazeta Wyborcza, Mazowiecki, Bartoszewski i w końcu sam Marek Edelman. Po nim zwykle głos zabierają organizacje żydowskie z USA domagające się zamknięcia Radia Maryja i surowego ukarania redaktora antysemity. Wkrótce powstają listy protestacyjne z etatowymi od lat sygnatariuszami o tych samych, znanych już na pamięć nazwiskach.
Jeżeli ktoś w przyszłości chciałby dalej polemizować na temat roszczeń żydowskich opiewających na 65 mld dolarów to z góry już wie, z jaką reakcja się spotka.
Tak to już jest rodacy i musimy to zrozumieć, że o pewnych rzeczach otwarcie mówić nie wypada. Nie wolno też krytykować pewnych osób z uwagi na ich przynależność do narodu bez skazy i wad. Ochrona ta obejmuje również tubylczych dworzan zatrudnionych w charakterze „uwiarygadniaczy”. Dociekliwi mogą prześledzić przypadkową oczywiście aktywność niektórych mediów zawsze w okresie kiedy odbywa się na Jasnej Górze niepokojąco liczna pielgrzymka słuchaczy Radia Maryja.
Ostatnio po szczycie europejskim dowiedzieliśmy się, że nam Polakom nie uchodzi również cofać się pamięcią do ostatniej wojny, a w szczególności nie wypada przypominać strat, jakie wówczas ponieśliśmy. Oczywiście wyłącznością na epatowanie własną martyrologią dysponują dzisiaj tylko żydzi i niemieccy wypędzeni, więc głupotą jest się wychylać.
Co innego, jeżeli chodzi o antypolonizm czy szydzenie z Polski lub wielkich Polaków.
Tu jest duże pole do popisu, a w razie jakiegoś protestu można liczyć na sprzymierzeńców.
Oto fragment pamiętnego artykułu Jerzego Urbana, człowieka o haniebnej przeszłości, czołowego wroga wszystkiego co polskie i katolickie, i jednocześnie kolesia od kieliszka redaktora Michnika,
"Kochany staruszku! Połóż się do łóżka. Przykryj kołderką. Poczytaj sobie Katarzynę Grocholę albo jakiś lekki kryminał. Poćpaj kawiorku, pocmoktaj melbę, mniam, mniam. Puść se na wideo "Dzień świra" ? uśmiejesz się zacnie. Podłub sobie w nosie albo między palcami u nóg, co tam lubisz. Trochę drzemki, potem kaku. Nie rób z siebie widowiska zgrozy. Trochę miłosierdzia dla osoby ludzkiej nazwiskiem Wojtyła. I dla ubogich narodów wydających straszną forsę na seanse dręczenia papieża-starca. Przejazd papamobile jest dla finansów państwa jak powódź, trzęsienie ziemi, wojna lokalna, nalot szarańczy lub US Force.
Wyrzuć te starcze środki dopingowe, którymi Cię szpikują jak byczków hodowanych na olimpiadę, żebyś mógł przez godzinę ruszać nogą i mniej trząść ręką. Trują Cię przecież okrutnie i jesteś po tym podwójny kapeć. Nie rób widowiska z ludzkiej agonii, powściągnij więc chętkę, żeby paść na stanowisku. Choruj z godnością, gasnący starcze, albo kończ waść, wstydu oszczędź.
Seriale telewizyjne typu horror robi się dziś używając robotów, tricków, elektroniki, skanerów i kaskaderów. Żeby zmontować spektakl grozy, nie trzeba męczeństwa gwiazdora, udręki jego dworu, reżyserów i widzów. Karolu Wojtyło! Twój anioł stróż w poczuciu bezradności już dawno w łeb sobie palnął".
Nie mam zbyt dobrej pamięci, więc pewnie umknął mi gdzieś apel Pana Marka Edelmana, Tadeusz Mazowieckiego, Władysława Bartoszewskiego i reszty tych znanych od lat etatowych sygnatariuszy listów zbiorowych o zamknięcie tygodnika „Nie” i ukaranie bezczelnego Urbana.
Weteranem lizusostwa i dyspozycyjności jest hołubiony przez salonowców Mazowiecki, który już w latach pięćdziesiątych dołożył swoją cegiełkę do cierpień biskupa kieleckiego Kaczmarka. Dlatego i dziś każde polowanie z nagonką musi mieć za uczestnika tego kombatanta niszczenia wystawionych na odstrzał.
W sprawie artykułu Urbana nie było komendy „szczekać” więc autorytet siedział cicho.
Faktem jest jednak to, że nie brakowało wtedy obrońców zagrożonej wolności słowa. Nie tylko w polskich mediach, ale i w tak zwanym wolnym świecie odzywały się głosy w obronie biednego zaszczutego przez prymitywne polactwo bohaterskiego dziennikarza Urbana, który całe swoje życie poświęcił walce o wolność i demokrację.
„Międzynarodowy Instytut Prasy (IPI), działająca na skalę światową organizacja obrony wolności słowa z siedzibą w Wiedniu, skrytykował wczoraj wyrok skazujący Jerzego Urbana za znieważenie papieża na grzywnę 20 tys. Złotych. IPI nazwał wyrok "bardzo nieszczęśliwym", akcentując jednocześnie, że zapadł w kraju, który jest od niedawna członkiem Unii Europejskiej.
Zdaniem szefa IPI Johanna P. Fritza, wyrok na Urbana jest nadużyciem i pokazuje, iż władze "nie potrafią zapewnić w Polsce wolności słowa i wypowiedzi".
PAP
Niektórzy komentatorzy bieżących nagonek na zamówienie z małpią zwinnością szperają w archiwach, aby wynaleźć coś, co potwierdzi zarzuty wytrawnych myśliwych. Mieniący się prawicowymi osobnicy tak przywykli do antypolskich wyskoków Urbanów, Cichych, Szczuk, Michników, Geremków, Warszawskich vel Gebertów, Całych, że zapomnieli chyba, iż mieszkają w Polsce.
Ta atmosfera szydzenia z nas, naszej wiary i historii stała się tak swojska, że nikogo już to nie razi. A wystarczy jedynie umiejętnie poszczuć, aby rodzime ogary z prawa i lewa oskarżały się wzajemnie o antysemityzm.
Jeżeli ktoś myśli, że siedząc cicho i nie stając w obronie szkalowanych i pomawianych rodaków zapewni sobie święty spokój to się bardzo myli.
Pies szczekał na złodzieja, całą noc się trudził;Obili go nazajutrz, że pana obudził.
Spał smaczno drugiej nocy, złodzieja nie czekał-
Ten dom skradł; psa obili za to, że nie szczekał.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)