Coś złego się dzieje wśród dziennikarskiej braci.
Jakoś bez echa przeszła wystawa IPN-u przedstawiająca „Twarze warszawskiej bezpieki 1944-90”.
Chyba serce pęknie Pani Ewie Wanat jeżeli na tą przemilczaną wystawę trafią dzieci eksponowanych tam oprawców. Pewnie spakuje walizki i wyjedzie z tej prymitywnej, frankistowskiej Polski.
W poznaniu wśród ubeków rozpoznała Pani Ewa ojca swojej koleżanki. ZGROZA.
Jak tak można?
A co się stanie w Warszawie jeżeli swoja mamę Lunę Brystygier rozpozna na zdjęciu jeden z załogi słynnego Rudego 102, Grigorij?
Co będzie jeśli swojego tatę Adama Humera ujrzy znana z wrażliwości popularna piosenkarka?
Jak można było do tego dopuścić?
Nie dziwię się oburzeniu Ewy Wanat na to zdziczenie obyczajów.
Jeszcze ktoś może wyciągnąć mylne wnioski, że karierę w PRL łatwiej było zrobić pociechom zbrodniarzy komunistycznych niż dzieciom rotmistrza Pileckiego, Łupaszki czy Kurasia.
A tak na marginesie ta cała wystawa to antysemityzm w czystej postaci.
Zlikwidować albo zbojkotować.


Komentarze
Pokaż komentarze