„Dawno Polacy nie mieli takiego mętliku w głowach i dawno „Gazeta Polska” nie znalazła się w takiej wirówce jak obecnie”. Pisze szanowny naczelny GP.
Z wielka nadzieją przyjąłem onegdaj fakt przejęcia kierownictwa nad Gazetą Polską przez redaktora Sakiewicza. W oskarżeniach grupy Wierzbickiego wyartykułowanych w publikacji „Przychodzi Sakiewicz do Wierzbickiego” uwierzyłem dzisiejszemu redaktorowi naczelnemu GP, choć zarzuty były dużego kalibru.
„Późne popołudnie jednego z ostatnich dni kwietnia tego roku. Redakcja "Gazety Polskiej". Pokój zastępczyni redaktora naczelnego. Oglądamy z Elżbietą Isakiewicz jakiś telewizyjny program informacyjny.
Wchodzi Tomasz Sakiewicz, dziennikarz i zarazem członek zarządu Niezależnego Wydawnictwa Polskiego które jest wydawcą "Gazety Polskiej". Sakiewicz rozsiada się na krześle i składa nam następującą propozycję: Jest pewna firma telekomunikacyjna, która byłaby gotowa z nami współpracować - chodzi o duże pieniądze - ale stawia warunki: mamy pisać dobrze o jej produktach.
- Świetnie - odpowiadamy - od tego są przecież strony gazetowe oznaczone napisem "kolumna sponsorowana" bądź "reklama".
- Tylko że - informuje nas Sakiewicz - ich żądanie jest takie, żebyśmy pisali o nich dobrze nie na kolumnach oznaczonych napisem "reklama", ale w zwykłych tekstach naszych dziennikarzy. Robimy wielkie oczy. Nie możemy wykrztusić słowa.
- Pan nam, jeśli dobrze rozumiemy - odzywam się wreszcie - proponuje ni mniej ni więcej tylko coś takiego, żebyśmy wprowadzili w błąd naszych własnych czytelników; oni czytając teksty napisane na zlecenie, za pieniądze, będą myśleć, że zawarte tam pochwały płyną z przekonania autorów, że są bezinteresowne, p r a w d z i w e. Przecież to zwykłe oszustwo. Nie ma mowy”.
Niestety, ostatnio jestem świadkiem paszkwilanctwa, donosicielstwa(list do Benedykta XVI)” i niezrozumiałego dla mnie ataku na Radio Maryja. Ataku w którym naczelny GP przekroczył wszelkie granice przyzwoitości. W artykule „Stoczniowy sekret Rydzyka” posunięto się nawet do zastosowania metod Jerzego Urbana.
-„ Ojciec nawet po atakach ze strony ludzi Radia Maryja, usiłował sprawę wyjaśnić wewnątrz środowiska, troszczył się o radio – mówi Tomasz Hutyra, syn Bolesława – Ludzie Rydzyka potraktowali go niesprawiedliwie i brutalnie. To było dla nas piekło. - dodaje.
Według dokumentów, którymi dysponujemy, Feliks B. Pieczka oraz Zbigniew Sulatycki oskarżali Hutyrę o współpracę z SB oraz WSI, co doprowadziło do utraty zaufania potrzebnego do sprawowania prez niego funkcji Przewodniczącego Społecznego Komitetu Stoczni Gdańskiej. W „Gazecie Polskiej” z 18 lipca 2007 r., zamieściliśmy listy, które bronią Hutyrę przed niesprawiedliwymi atakami. Ich autorami są: duszpasterz ludzi morza, o. Józef Krok, a także przyjaciel rodziny, Andrzej Bugajski, który w 2005 r. zginął w wypadku razem z Hutyrą.
- Ojciec wspólnie z dwoma osobami jechał na spotkanie z ministrem skarbu. Spotkanie miało dotyczyć sytuacji Stoczni Gdańskiej. Wszyscy zginęli – mówi T. Hutyra – Nie chcę nikogo winić, faktem jest jednak, że szczegóły wypadku byłby bardzo dziwne, a przez śmierć ojca stracona została Stocznia Gdańska, a także szasna na wyjaśnienie tajemnicy zbiórki. Pozostałe osoby, które mają wiedzę na ten temat, to ludzie z najblizszego otoczenia ojca dyrektora. Nabrały one wody w usta – dodaje”.
A gdzie tu stanowisko drugiej strony? Oczywiście celowo go nie zamieszczono. Cały ten artykuł oprócz dawno już wyjaśnionych „niejasności” ma dodatkowo zasugerować, że być może na T. Hutyrze mordu dokonali „ludzie Radia Maryja”?.
Od tej „urbanowskiej” w stylu publikacji przestałem kupować Gazetę Polską. Wiem, że wielu czytelników pozostaje wiernymi GP tylko ze względu na felietony zamieszczane tam przez Waldemara Łysiaka i Stanisława Michalkiewicza.
Ostatnio redakcyjna cenzura nie umieściła felietonu tego drugiego p.t. „Pochwała pana Zagłoby”, Łysiak zaś zrezygnował ze współpracy gdyż zaatakowano go za „antysemityzm” w takiej oto postaci:
"Może trzeba dodać tylko to, że już kilkanaście lat temu pewien pracownik UOP (T. Tywonek), w książce 'Konfidenci są wśród nas' (pisanej przy udziale funkcjonariuszy Wydziału Studiów Gabinetu Ministra MSW), wskazał pana G. (szefa 'istotnej placówki w Paryżu') jako superważnego agenta bezpieki. Vulgo: prędzej czy później pan G. będzie potrzebował lepszych adwokatów...".
Obrona Geremka i ataki na J.R. Nowaka za „złą” przeszłość to już szczyt hipokryzji redaktora Sakiewicza. Wystarczy porównać te dwie postaci i ich przeszłość, a łatwo dojdzie się do wniosku, że to Drogi Bronisław flirtował dłużej i bardziej intensywnie z komuną, a profesor Nowak nigdy do PZPR nie należał..
Na koniec Tomaszowi Sakiewiczowi dedykuję kilka wyjątków z Kodeksu Honorowego Polaka, autorstwa Boziewicza.
Art. 8.
Wykluczonymi ze społeczności ludzi honorowych są osoby, które dopuściły się pewnego ściśle kodeksem honorowym określonego czynu; a więc indywidua następujące:
2. denuncjant i zdrajca;
16. oszczerca;
21. paszkwilant i członek redakcji pisma paszkwilowego;
22. rozszerzający paszkwile;
Art. 16.
Obrazą jest również powtarzanie i rozszerzanie wiadomości podanych przez trzecią osobę. Obrażony ma wówczas prawo wyzwać jednego i drugiego: obrażającego słownie i obrazę powtarzającego.
I to by było na tyle.


Komentarze
Pokaż komentarze