Lepienie z plasteliny i modeliny, rzeźbienie w mydle, glinie czy innych małowartościowych surowcach to zabawa zarezerwowana dla ludzi, którzy raczkują dopiero jako artyści lub są beztalenciami, uważającymi się tylko za wielkich.
Różni przebiegli cwaniacy podtykają im te surowce wiedząc, że to po pierwsze oszczędność, a po drugie, jest zawsze możliwość przemodelowania wątpliwych dzieł sztuki w bardziej oczekiwane formy.
Praca w marmurze, granicie czy kości słoniowej to zadanie dla kogoś innego. Zawsze jest przecież możliwość, że takie dzieło przetrwa wieki i stanie się natchnieniem, wskazówką dla przyszłych pokoleń.
Ci, którzy nie mają dostępu do tych cenionych rzeźbiarskich surowców często popadają we frustrację i nieukrywana złość.
Tam gdzie ostały się jeszcze jakieś wartości wyniesione z rodzinnego domu. Gdzie jeszcze obowiązuje honor i w cenie jest tradycja, ograniczony dostęp mają kuglarze i manipulatorzy w stylu Piotra Tymochowicza, guru polskiego psychobiznesu ze stajni Santorskiego..
W sumie człowiek ten nie wymyślił niczego nowego.
Teoria, że aby kogoś do czegoś przekonać to tylko w kilkunastu procentach treść i argumenty, a reszta to wywijanie kończynami i strojenie przeróżnych głupich min jest znana od lat wszystkim agentom ubezpieczeniowym, komiwojażerom i specjalistom od sprzedaży bezpośredniej. I takim oto specjalistom jest hołubiony przez salony „absolwent” pierwszego roku fizyki na Uniwersytecie Warszawskim Pan Piotr Tymochowicz.
Jego czarowi uległo wiele postępowych środowisk. Jest zapraszany przez prasę i telewizje jako cudotwórca i ekspert w tylu dziedzinach, że zwykłemu zjadaczowi chleba zapiera dech.
Ten specjalista od mydlanego rzeźbiarstwa jednak skrywa gdzieś w głębi swej wrażliwej duszy gniew i irytację, że tak naprawdę to możliwości jego i jemu podobnym ograniczają się do wpływania na najgłupsza część społeczeństwa. To właśnie tym powolnym mu ludziom nie szczędził komplementów będąc w lutym bieżącego roku gościem w TVN 24.
Wielki naukowiec wysunął tezę, że na G.W. Busha w USA głosowało jak się wyraził „tłukowate farmerstwo”. Podobne „tłuki” to dla nieocenionego Pana Piotra polscy wyborcy partii prawicowych. Ściana wschodnia naszego kraju to według specjalisty od wywierania wpływu wielkie skupisko wszelkich „tłuków”.
Dzisiaj w tej samej stacji Donalda Tuska nazwał niedoszły fizyk tchórzem, a premiera „psychopatycznym agresorem”. Na jedynego zbawcę narodu i depozytariusza prawdy kreuje
Andrzeja Leppera.
„Jeśli nie zrobi czegoś taki odważny człowiek jak Lepper, to nikt tego nie zrobi. Spójrzcie państwo na Donalda Tuska - on się boi własnego cienia! - mówił Tymochowicz.
Były specjalista od „lepienia” Leppera powiedział także, że apeluje do niego, bo nie chce żyć w kraju, w którym politycy popełniają rano samobójstwo, w państwie policyjnym, w którym rządzi CBA.
Jednak istnieje jeszcze dla Tymochowicza na szczęście polska zachodnia i w większości nasza stolica gdzie nasycenie prymitywów i tłuszczy jest znacznie mniejsze. Tu przeważają ludzie myślący, nowocześni i postępowi w każdym calu, czyli tacy, którzy tłumnie ulegają urokowi i sztuczkom takich hochsztaplerów jak Pan Tymochowicz i spółka.
Materiału do obróbki zapewne różnej maści Tymochowiczom nie zabraknie przez długie lata lecz skazani są tylko i wyłącznie na dłubanie w mydle i plastelinie. Właśnie z takiego materiału wyrzeźbił nam artysta wielkiego polityka. Artysta, który brzydzi się „prymitywnym farmerstwem” i „tłukami” ze ściany wschodniej do tego stopnia, że tworząc Leppera postanowił zbawić cały naród.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)