Opatrzność czasami potrafi płatać figle i doprowadzać beneficjantów magdalenkowego geszeftu do nie lada konsternacji. Procedury demokratyczne, które wydają się być pod kontrolą nagle zawodzą i władza dostaje się w ręce wraże i wrogie. W takich awaryjnych stanach bez specjalnego planu(a może z nim), zupełnie spontanicznie(a może nie) przystępują do akcji wszyscy ci, którzy czują się zagrożeni. Społeczeństwo może spać spokojnie bo nawet jeśli się pomyli wrzucając do urny nie tą kartkę, którą trzeba, to od czego mamy jedynie słuszne media, autorytety w postaci watahy socjologów, politologów, analityków i treserów specjalizujących się w układaniu polityków jak maestro Tymochowicz? Od czego mamy wielkich mężów stanu jak Wałęsa, Niesiołowski czy Napieralski?
Na nich możemy liczyć, gdyż okazuje się mamy zbieżne interesy. Przerwanie kadencji parlamentu, przy okazji ocalenia zagrożonego narodu i obrony deptanej demokracji, przywróci spokojny sen Michnikowi, Geremkowi, Smolarom, Szmajdzińskim, Millerom itd. itp. Odetchnie też z ulgą zaniepokojona UE z Angelą Merkel na czele. Nawet sam Putin okaże zadowolenie i zniesie szlaban na nasze mięso.
Wyłoniony w demokratycznych procedurach rząd Olszewskiego padł po sześciu miesiącach atakowany zaciekle z kraju jak i z zagranicy. Obecny rząd utworzony po zwycięskich, o zgrozo, dla PiS wyborach pobije ten półroczny rekord pięciokrotnie i to już jest sukces.
Czy jeszcze kiedyś dojdzie do tego, że trzeba będzie mozolnie naprawiać kolejny głupi wyskok polskiego społeczeństwa, które jak wiemy od prof. Geremka, nie dorosło do demokracji?
Politycy martwią się coraz niższą frekwencja w wyborach. Ja zastanawiam się, czy postawa ta nie jest nieco faryzejska. Przecież taki na przykład wyborca i zwolennik PiS-u pomyśli sobie.
Po cholerę mam iść głosować na swoją partię, skoro jeżeli wygra to do boju ruszą od razu naprawiacze błędów wyborczych? Nie ma szans na pełną kadencję, jeżeli wybór rozdrażni tych którzy mieli wygrać w cuglach.
Sprawa Kaczmarka przepełniła czarę goryczy. I słusznie. Nie do tego byliśmy przyzwyczajeni. Jak może premier rządu RP, zaskakując wszystkich, od mediów po polityków wszelkiej maści odwoływać ministra tak ważnego resortu, zarzucając mu autorstwo przecieku. Jest to złamanie wypracowanych z mozołem przez długie lata standardów.
Odpowiedzialny premier kryłby do upadłego takiego ministra. Kiedy już sprawa wyciekłaby do mediów powinien bronić go dalej konsekwentnie. A jeżeli mimo tych wszystkich wysiłków taki minister stanąłby przed sądem i co nie daj Boże został skazany, to zaprzyjaźniona głowa państwa, czyli prezydent powinien jak najszybciej skorzystać z prawa łaski i uniewinnić szykanowanego urzędnika.
A tu co? Zupełna kompromitacja. Podejrzenie, natychmiastowa dymisja. Kto to słyszał w Polsce o podobnych barbarzyńskich praktykach?
Nadgorliwość służb i organów ścigania jest tak ewidentna, że widzi to i słyszy każdy Kowalski czytając mądre prasowe artykuły czy oglądając telewizję.
To nie tak miało być panowie.
Jest stary dobry obyczaj wypracowany w III RP. Organa ścigania obowiązane są czekać z przejawianiem jakiejkolwiek aktywności do momentu, aż Gazeta Wyborcza czy redaktorzy Sekielski i Morozowski przeprowadzą dziennikarskie śledztwo. Nawet jeżeli miałoby to trwać miesiącami. To od jego wyników dopiero powinno zależeć czy należy w danej sprawie wszczynać postępowanie. To oni mają pierwszeństwo w stosowaniu takich technik operacyjnych jak na przykład podsłuch.
Takie wychodzenie przed szereg Ziobrów, Kamińskich i Wassermanów musiało doprowadzić w końcu do katastrofy.
Można jeszcze ich zrozumieć jeżeli swoje długie łapy wyciągają po jakiegoś pijanego lekarza z Parczewa czy aresztują za 100 zł łapówki ginekologa z Lubartowa. Można im wybaczyć ministra sportu, czy wiceprezydenta Przemyśla, członka PiS. Ale sięganie po autorytety medyczne związane z biznesem w transplantologii, niepokojenie zasłużonych polityków? Szczyt bezczelności. Wara od Blidy, Ostrowskiej, Waldy-Dzikowskiego. Przeholowali i tyle. Odwoływanie ministra Kaczmarka, który to do wczoraj zmuszany wymyślnymi torturami przez mściwego Ziobrę wychwalał pod niebiosa niezależność i apolityczność prokuratury to skandal. Wtedy jakoś nie dawano mu wiary. Wiarygodności nabrał dzisiaj, plując na ministra Ziobrę, któremu zawdzięczał tak spektakularną karierę. Z jaką radością wszyscy przyjmują wynurzenia byłego ministra o totalitarnym państwie. Coś jednak jest na rzeczy i dowody na denuncjacje Kaczmarka można łatwo znaleźć
Sytuację w Polsce po przejściu trąby powietrznej o nazwie „PiS” najlepiej ukazuje dramatyczna sytuacja homoseksualistów w naszym kraju. Może to co powiem zaszokuje, ale trudno.
Otóż na dzień 10-08-2007 r. mamy od Bugu po Odrę zaledwie dwóch przedstawicieli tej jakże cenionej w postępowym świecie orientacji seksualnej. Reprezentują się oni nawzajem. To znaczy Robert Biedroń reprezentuje Ryszarda Niemca, a Ryszard Niemiec reprezentuje Roberta Biedronia.
Co stało się z resztą? Wszyscy uciekli do Londynu przed prześladowaniami.
Oto wypowiedź polityka SLD, Roberta Biedronia dla The Guardian:
- "To niesamowite, polska społeczność gejowska po prostu uciekła z powodu klimatu strachu i prześladowań. Większość ludzi którzy są w Anglii znalazła się tam ze względu na polityczną, nie ekonomiczną sytuację. Ze względu na prześladowania homoseksualistów które tutaj mają miejsce. To niemożliwe dla gejów żyć teraz w Polsce"
Choćby z tego tylko powodu warto przerwać ten ponury spektakl.
Do wyborów rodacy.
P.S. A może zrobimy ponownie psikusa?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)