Do 1997 roku prawdziwa Polska, czyli ta rozumna, postępowa i nieomylna skupiała się wokół Gazety Wyborczej. Właśnie w 1997 roku powstała telewizja TVN, a cztery lata później TVN24.
Słońce, wokół którego miało się kręcić wszystko, co ważne i istotne rozrosło się znacznie. Te nowe składniki jądra mądrości podeszły do swej powinności bardzo nowatorsko. Dziennikarstwo zostało wydźwignięte na nowy, wyższy poziom. To dziennikarze ze stajni byłego komunisty Waltera zorganizowali nagrodzoną słusznie laurami akcję polegającą na prowokacji, w której dziennikarze TVN-u w porozumieniu z politykami jednej partii politycznej, próbują pogrążyć inną partię.
Studenci toruńskiej uczelni założonej przez ojca Rydzyka sfilmowali założenia przygotowywanego filmu o redemptoryście pozostawione nieopacznie na przednim siedzeniu samochodu TVN-u. O czym miał być ten film? Wszyscy mogli obejrzeć. W końcu został nagrodzony. A jakie były zalecenia dla autorów? Cóż normalny profesjonalny tvn-owski warsztat. A więc nie kręcić zwykłych samochodów tylko, te drogie. Podszyć się pod kogoś z polonii i spróbować zamówić za spore pieniądze mszę odprawioną przez ojca Rydzyka. Wtargnąć nielegalnie na teren prywatny z ukrytą kamerą.
Tworzenie fałszywej rzeczywistości i faktów zamiast obiektywnego ich opisywania to specjalność mediów zarządzanych przez postkomunistów. Wiadomo nie od dziś, że cel uświęca środki. Dlatego też w celu ośmieszania, kompromitowania i eliminowania przeciwników politycznych należy skorzystać ze znanych dziennikarskich nazwisk do wynajęcia i wypróbowanych ubeckich metod.
Inną specjalnością TVN-u jest przykładanie podwójnej miary do różnych wydarzeń. Z sympatią i rozbawieniem podchodzi się do Lecha Wałęsy, kiedy to nazywa Prezydenta RP durniem, a słuchaczy Radia Maryja „psychozami od Rydzyka”.
Wrzawę i oburzenie wywołują natomiast słowa ojca dyrektora, który obraża głowę państwa mówiąc, że „prezydent mnie oszukał”, „ulega żydowskiemu lobby”. Sprawa trafia do prokuratury, a fakt nie podjęcia śledztwa w tej sprawie jest zdaniem TVN-u wspartego przez niezawodnego biskupa Pieronka skandalem.
Politycy, którzy wspierają wrogi rząd są zagrożeniem dla demokracji. Jednak ci sami ludzie po wykonaniu politycznej wolty staja się natychmiast jej obrońcami.
Mówiący o tolerancji i poszanowaniu drugiego człowieka, pięknie w różnorodności, poprawny politycznie kanał telewizyjny zatrudnia też niejakiego Jacka Pałasińskiego. Mieniący się „chrześcijaninem” dziennikarz sam zdemaskował się na swoim blogu kipiąc wprost zwierzęcą niechęcią do ludzi, którzy nie podzielają jego i tvn-owskiej wizji świata.
Szczególnie krew wzburzyły Pałasińskiemu tłumy zgromadzone pod jasnogórskim szczytem w kolejną rocznicę powstania Radia Maryja. Z kogo zdaniem tego dziennikarskiego karierowicza składały się tysiące modlących?
Ci ludzie z miast, miasteczek i wsi, młodzież, dzieci, duchowni, kombatanci, robotnicy, inwalidzi to jego zdaniem: lenie, obiboki, ciemnota, nieudacznicy, prymitywy, tchórze,podli głupcy, złodzieje, szmalcownicy i konfidenci, uczestnicy pochodów z okazji 22 lipca.
Czekam na zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa i mam nadzieją, że w tym wypadku dojdzie do procesu i wyroku.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)