Myślę, że od powrotu Janusza Kaczmarka z wywczasów prokuraturze nie przybyło specjalnie dowodów jego winy. Zapewne możliwe było aresztowanie byłego szefa MSWiA zaraz po powrocie z urlopu. Jednak wizyta we Włoszech Romana Giertycha, wrzawa opozycji, kreowanie Kaczmarka na męczennika i jedynego sprawiedliwego, a w końcu ogłoszenie go kandydatem na premiera odwlekło w czasie to co stało się wczoraj. Kaczyński, który już nie jedno widział i słyszał, był jednak zaskoczony klangorem i amokiem w jaki wpadła opozycja.
A jest to polityk sprawny, skuteczny i niestety odrobinę złośliwy. Obserwując Leppera, Giertycha czy postkomunistów to oczywiście nie dziwiło go nic, ale Tusk i Komorowski?
Skoro zachowują się jak uślinieni erotomani, którzy rzucą się na wszystko co się rusza to należy im to umożliwić. I tak opozycja otrzymała na chwilę Kaczmarka, aby się nim nacieszyć, utulić, wesprzeć. Wiadomo, że przy mocnych dowodach jest tylko kwestią czasu, kiedy ta miłość i uwielbienie przeistoczy się w totalną kompromitację i wywołujący rumieńce wstyd. Jan Rokita od samego początku, jako człowiek inteligentny zrozumiał czym to pachnie i apelował o rozwagę. Szkoda, że tego typu ludzie odsuwani są przez Tuska, Schetynę i Komorowskiego na dalszy plan. Przed przewodniczącym PO decydujące starcie. To jego być, albo nie być. Poprowadzenie swojej partii do kolejnej klęski to jego koniec i być może nadzieja na przyszłość dla platformy pod wodzą kogoś kto jest prawdziwym politykiem.
Ta cała afera okaże się kolejnym zwycięstwem Jarosława Kaczyńskiego, jedynego prawdziwego i sprawnego uczestnika polskiej sceny politycznej. Ta cała afera powinna być potraktowana przez opozycję nie jak porażka i klęska, ale ojcowska nauczka.
Premier jako bystry obserwator nie raz zauważył, jak jego kot przynosi swoim młodym mysz, którą upolował. W brew pozorom gryzoń nie zostaje od razu zabity, lecz tylko lekko poturbowany, aby niedoświadczone kocięta mogły trochę poćwiczyć myśląc, że mają do czynienia z pełnowartościową zwierzyną. W przyszłości pomoże im to żyć samodzielnie.
Dlatego kocięta nawet kiedy zrozumieją już podstęp reagują wdzięcznością nie złością.
Uczcie się panowie z opozycji i chyba bardzo długa droga przed wami.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)