Czy jego ojciec był alkoholikiem, zdrajcą, a może kryminalistą? Czy w młodości zabrano mu prawo jazdy? A może uchylał się od służby wojskowej? Brał narkotyki? Zdradzał żonę? Komunizował? Zmieniał poglądy jak rękawiczki? Był donosicielem? Ma korzenie irlandzkie, włoskie, a może żydowskie?
Na te i wiele innych pytań wyborcy w USA otrzymują wyczerpujące odpowiedzi. Oprócz publicznych pojedynków na wizje przyszłości własnego kraju kandydaci do rządzenia liczą się z tym, że zostaną dokładnie prześwietleni i zlustrowani. Czy to jest etyczne? Czy demokracja na tym może ucierpieć? Oczywiście nie, wbrew temu, co głoszą u nas liczne autorytety.
Nikt przecież siłą nie jest zmuszany do ubiegania się o najwyższe stanowiska w państwie.
U nas zaś wpajano nam przez lata, że grzebanie w życiorysach jest czymś bardzo niestosownym i brzydkim. Przeszłość, rodzina, droga życiowa, pochodzenie to są rzeczy nieistotne, a sięganie do takich informacji jest czymś niskim, zasługującym na potępienie.
A więc wbrew logice i nauce, na kształt charakteru, postawę czy poglądy nie ma wpływu dom rodzinny czy środowisko, z którego wywodzi się kandydat.
Ta tresura miała na celu ukrycie przeszłości „elyty”, jaka zawładnęła Polską po 1989 roku.
Po jakie licho zwykłemu Kowalskiemu wiedza, że ojcowie bądź dziadkowie autorytetów działali w agenturalnej Komunistycznej Partii Polski czy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy? Po co im wiedza, że w II Rzeczpospolitej siedzieli w więzieniach za występowanie przeciwko państwu polskiemu, byli sowieckimi agentami działającymi na rzecz likwidacji niepodległej Polski? Im bardziej kompromitujący życiorys tym głośniejszy krzyk, aby przeszłość zostawić w spokoju.
Dzisiaj, gdyby wiedza ta była powszechna, łatwiej by nam wszystkim było zrozumieć te skandaliczne donosy na Polskę w wykonaniu Geremka, Michnika, Wałęsy, Kwaśniewskiego czy Śpiewaka. Jasne by było, dlaczego kogoś stać na wykorzystywania Havla przeciwko własnej ponoć ojczyźnie.
Ale póki, co, cicha sza. A kto się wychyli to prymityw, osoba niegodna podania ręki, a w szczególnych przypadkach nawet zwierzęcy antysemita.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)