Wielkie oburzenie wywołał wywiad Aleksandra Kwaśniewskiego dla pisma „Vanity Fair”.
Ilość histerycznych ataków zdumiewa mnie i zniesmacza. Ma rację TVN24, zachowując powściągliwość i milczenie w tej kwestii. No bo cóż to za sensacja? Jakiż to skandal?
Jacyż to hipokryci atakują ex-prezydenta?
Udawanie zaskoczenia zachowaniem Kwaśniewskiego świadczy o tym, że oto nagle wielki mąż stanu, pupil europejskich salonów, zawsze powściągliwy, taktowny, o nienagannych manierach wybitny polityk strzelił gafę i zawiódł zaskoczony naród. Ja się nie oburzam, nie dziwię i przyjmuję to z wspaniałomyślną wyrozumiałością, nie czując się ani trochę zaskoczonym. Wszak tak jak ja tak i europejskie salony i większość obywateli wie, że Aleksander Kwaśniewski nie jest ani wielkim mężem stanu, ani znaczącym politykiem. Człowiek który wraz ze swoim środowiskiem przywykł do nieustannego istnienia nad jego krajem jakiegoś protektora, panicznie boi się niezależności. Ja staram się zrozumieć zagubienie i bezradność tego człowieka. Przez lata nie musiał podejmować trudnych decyzji i wyborów. Istniał wielki brat, który wiedział lepiej. Ludzie tego pokroju jak kania dżdżu potrzebują kogoś kto pokieruje, powie co i jak, doradzi czy w ostateczności pogrozi palcem. W zamian za to można liczyć na przychylność mediów i światowych autorytetów, można robić karierę jeżdżąc z wykładami po całym świecie. Nawet kiedy takiemu człowiekowi przytrafi się wpadka i zabełkocze coś pijany jak furman na grobami pomordowanych rodaków, wyrozumiały świat od Europy po Jamajkę zmilczy wszystko, bo przecież Olek to swój chłop.
Jak się musi czuć Kwaśniewski i jemu podobni widząc jakiegoś polskiego polityka, który uważa, że można być niezależnym? I to gdzie? Tu w Polsce?
Przecież tak naprawdę to suwerenni i niepodlegli byliśmy do odsieczy wiedeńskiej Od tamtego czasu wolność i niepodległość to krótkie nic nie znaczące epizody. Dlatego w poczuciu patriotycznego obowiązku trzeba jeździć po świecie i alarmować, wskazywać, doradzać przyjaciołom jak tu pozbyć się nieodpowiedzialnego rządu i bezmyślnych polityków, którym zamarzyła się jakaś niezrozumiała suwerenna polityka.
Niewdzięczność, brak zrozumienia, podejrzliwość i agresja wobec środowiska Aleksandra Kwaśniewskiego jest szkodliwa dla Polski. Już dawno powinno wyciągnąć się wnioski z tego haniebnego postępowania i naprawić wyrządzone krzywdy. Bierzmy przykład choćby z takich ludzi jak prof. Wiatr i jego syn Sławomir. Mimo krzywd jakie doznali od Polaków całe swe życie poświęcili dla dobra i rozwoju naszej ojczyzny. A przecież to ojciec Jerzego Wiatra, i dziadek Sławomira za doradzanie niemieckiej policji politycznej jak pozbyć się walczących o jakąś tam wolność polskich nauczycieli, został zabity jak zwykły konfident przez skrytobójców z AK.
Zamiast więc głupiej krytyki zacznijmy spłacać dług wdzięczności tym ludziom.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)