Stacja Włoszczowa miała być symbolem głupoty, prywaty i beznadziei pisowskiego rządu.
Stała się jednak symbolem ścisłych związków PiS-u z jego elektoratem. Czas antenowy poświęcony tej niewielkiej mieścinie w celu wyśmiewania, obrzydzania i odstręczania elektoratu od partii rządzącej był tak olbrzymi, że dziś sięgając do archiwów można złapać się za głowę. Temat podchwycili kabareciarze i różnej maści komedianci. Włoszczowa nie schodziła z czołówek gazet i debat politycznych. Głupotę platformerskiej elity i kawiorowej lewicy zauważył jako drugi(ja byłem pierwszy) Sławomir Sierakowski w jakiejś debacie na TVN24. Już wtedy modny dziś lewak głosił klęskę Tuska i Olejniczaka .
Politycy PO i SLD wykazali skrajne wyobcowanie od swoich elektoratów wypowiadając się najczęściej w stylu:
- miliony Polaków maja już dość
- każdy Polak jest zniesmaczony
-Polacy żądają zmian
- znamy odczucia polskiego społeczeństwa
A skąd niby mieli to wiedzieć? Pewnie z zamawianych badań w różnych sondażowniach, bo na pewno nie z bezpośrednich kontaktów z wyborcami?
Do małego miasteczka w kieleckiem wyruszały tabuny dziennikarzy z warszawki i krakówka, miast w których zatrzymuje się każdy ważny pociąg i ląduje każdy większy samolot. Tak zaczęła się cała akcja wyśmiewania i poniżania aspiracji miejscowych irokezów do lepszego i godniejszego życia.
W ten sposób Polska „B” , która ma decydujące znaczenie dla wyniku wyborczego została na kilka lat skutecznie zniechęcona do takich partii jak PO czy LiD.
To co wydaje się ośmieszające i kompromitujące rządzących, tak naprawdę stało się ich siłą.
Tabuny jajogłowych mędrców główkujących nad strategią wyborczą przy francuskim szampanie w luksusowych hotelach, nigdy nie zastąpią Gosiewskiego popijającego piwem kaszankę na dworcu we Włoszczowie.
Panowie, jeżeli chcecie kiedyś rządzić to pofatygujcie się do ludzi. Oni nie gryzą.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)