Ci co znają go bliżej mówią :bufon, zarozumialec, egocentryk, taki co to wszystko wie i umie najlepiej. Nie da się jednak ukryć, że media go lubią.
Ostatnio nagłośniono jego pomysł stworzenia karty standardów politycznych. Upadek obyczajów w politycznym światku tak martwił naszego ex-komunistę, że zapewne nie sypiał i nie dojadał. W środku nocy, męczony koszmarami o upadku etyki i moralności szukał ratunku dla staczającej się klasy politycznej. I nagle miotając się w mokrej pościeli usiadł i wykrzyknął EUREKA!!!
Nazajutrz na konferencji prasowej przedstawił swój autorski pomysł. Tak, to właśnie on.
Do bólu uczciwy, etyczny i bez zarzutu przedstawił nam Kartę Standardów Politycznych.
Na swoim autorskim blogu tak napisał:
„Polityk, który zachowuje się nieetycznie, niegodziwie, nie powinien brylować w mediach, nie powinien moralizować i pouczać innych.
My, politycy jesteśmy trochę jak baśniowy baron Muenchausen: musimy sami wyciągnąć się z bagna za włosy”.
„Można powiedzieć, że jest to idealizm, marzycielstwo. Niejednokrotnie już formułowano podobne zasady i niewiele z tego wychodziło. Ale jeśli nie postawimy sobie takiego celu, nie zwrócimy się do siebie i do innych o to, aby podpisali się pod taką kartą, to nie ma szans na to, żeby polska polityka wyszła z bagna, w którym ugrzęzła i zapada się coraz to głębiej”.
A oto kilka punktów z karty naszego wybitnego i wiarygodnego polityka:
6. Bądź uczciwy. Nie pozwól, by powstał konflikt między Twoimi prywatnymi interesami (finansowymi i innymi), a Twoimi zobowiązaniami publicznymi. Nie pozwól, by powstało nawet podejrzenie istnienia takiego konfliktu.
10. Nie okłamuj. Po prostu - nie kłam.
18.Miej honor. Ustąp, jeśli dostrzegasz, że fala merytorycznej krytyki jest silniejsza od Twojej argumentacji. Broń swojego honoru przed sądami powszechnymi i w dyskusjach publicznych, a nie w zakulisowych działaniach.
Czy szczere intencje kierowały Markiem Borowskim tworzącym kartę standardów można się przekonać tylko po tym czy nasz bohater będzie z determinacją wprowadza jął w życie.
O tym, że nie żartował można się było przekonać już na ostatniej konwencji Lid-u.
Okrzyk „Olek, mordo ty nasza” rozwiewa chyba wszelkie wątpliwości.


Komentarze
Pokaż komentarze