„Czy wolno obrażać więźnia obozu koncentracyjnego?” zapytała dramatycznym głosem redaktor Monika Olejnik z oburzeniem w głosie, podczas historycznej już debaty ”Kwaśniewski – Kaczyński”.
Otóż pomijając taki drobiazg, że krytykowany przez PiS profesor Bartoszewski sam obrażał urzędujący rząd dostosowując się do poziomu Niesiołowskiego to pragnę powiedzieć Pani Monice, że owszem wolno obrażać więźnia obozu koncentracyjnego. Wolno rzucać na taką osobę oszczerstwa, pomawiać ją o nie popełnione zbrodnie, przypisywać jej różne wymyślone przewinienia. Ba, można nawet zakwestionować sam pobyt takiej osoby w niemieckim obozie koncentracyjnym czego dokonał swego czasu niejaki Mikołaj Lizut.
A jak to uczynił spryciula?
Po prostu opublikował w swej macierzystej gazecie zaświadczenie Czerwonego Krzyża z pomyloną datą urodzin Kobylańskiego, co miało świadczyć o fałszerstwie, nie przedstawiając odwrotu dokumentu ze sprostowaniem pomyłki dokonanej przez ten sam Czerwony Krzyż. Na szczęście archiwum oświęcimskie odnalazło dokumenty potwierdzające pobyt zaatakowanego Polaka w obozie.
Już nawet po oczyszczeniu Jana Kobylańskiego z zarzutów przez IPN szanowna Pani redaktor nazywała nadal polskiego patriotę „haniebną postacią”.
Dla odświeżenia pamięci Pani redaktor pragnę przypomnieć na podstawie tytułów w Gazecie Wyborczej jak się obraża byłego więźnia obozów Auschwitz i Mauthausen, który to nie miał szczęścia opuścić cudownie tych miejsc po kilku miesiącach.
· „Zbrodniarz sponsorem Ojca Rydzyka?”,
· „Za garść złotych monet”,
· „Kobylański szmalcownikiem?”,
· „Ścigany sponsor ojca Rydzyka”,
· „Ekstradycja milionera”,
· „Fałszywka Kobylańskiego”,
· „Podwójne życie don Juana”,
· „IPN o sprawie Kobylańskiego. Wydali rodzinę żydowską gestapo.”
Jak więc widać obrażać, flekować i gnoić można każdego kto nie ma szczęścia przynależeć do salonu, a swoimi poglądami odbiega od norm przyjętych powszechnie jako poprawne politycznie. I nie przeszkadza tu fakt czy taka osoba przeżyła cudem pobyty w niemieckich fabrykach śmierci.
Zwłaszcza, jeżeli taka osoba sponsoruje, o zgrozo Rado Maryja widząc opieszałość w tym względzie niejakiego Georga Sorosa. A jeżeli posuwa się już do takich niedyskrecji, że upublicznia przekręty byłego ambasadora w Urugwaju i salonowca Ryszarda Sznepfa to można mu przypisać każdą zbrodnię i zakwestionować nawet pobyty w obozach.
Mimo, że Pan Kobylański ukończył studia to nikt w Polsce nie nazwie go nigdy profesorem. Inni mogą być autorytetami i tytułowani profesorami nie mając nawet magistra. Ot szczęściarze.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)