Wczoraj w warmińsko-mazurskim zatrzymano pijaną lekarkę. Dzień wcześniej spotkało to funkcjonariusza policji. O kierowcach, którzy trafiają za kratki z powodu jazdy po pijanemu słyszymy i czytamy codziennie. No cóż kierowca, policjant czy lekarz to są zawody poważne i na każdy taki przypadek trzeba reagować stanowczo i ostro.
Co innego jeżeli na nietrzeźwości zostanie przyłapany polityk. Tu możemy okazać swoją wyrozumiałość.
Polityka u nas, sadząc po reakcji niektórych mediów to zawód niepoważny i takie wpadki powinny traktowane być z pobłażliwością.
Jakiś kabareciarz, aktor, rockman czy inny komediant może sobie pozwolić na wychylenie kilku głębszych podczas wykonywania swoich mało poważnych obowiązków więc dlaczego odmawiać tego Kwaśniewskiemu?
Sławomir Kuźniar z TVN24 po informacji o dziwnej niedyspozycji Kwaśniewskiego w Szczecinie za każdym razem przytaczał sondaż w którym rodacy najchętniej na obiad zaprosili by właśnie byłego prezydenta. Świetna zbitka, choć sprytny dziennikarz doskonale wie, że dziś publikowany sondaż musiał być robiony przed występem Kwaśniewskiego w Szczecinie. Gdyby pytanie dotyczyło tego z kim Polacy napili by się wódki to zapewne przewaga naszego Olka byłaby jeszcze większa.
A może media, a w ślad za nimi my wszyscy powinniśmy reagować nieco inaczej?
Wszak to politycy zabiegają o to aby kierować w imieniu wyborców całym naszym państwem, a nie tylko jakimś tam szpitalem, komisariatem policji, ciężarówką czy autobusem.
Nowe pokolenie lewicy dorobiło się nowych kłamców. Napieralski i Olejniczak zdjęli z barków Ryszarda Kalisza niewdzięczny obowiązek kłamania przed kamerą z uśmiechem na ustach. Robili to z bezczelnością i tupetem godnymi swojego mistrza.
Jest kampania więc trzeba obwozić jak jakieś dziwo ex-prezydenta po całym kraju. Wiadomo, wynik wyborów jest najważniejszy.
Mikołaj Lizut w w TVN24 siedząc obok Igora Janke stwierdził, iż nie wie czy wystąpienie Kwaśniewskiego to był totalny blamaż.
"w końcu ani się nie przewrócił, ani nie zwymiotował" stwierdził przenikliwy żurnalista Gazety Wyborczej.
Czy w tym zgniłym zakłamanym środowisku Aleksander Kwaśniewski ma choć jednego prawdziwego przyjaciela, który chciałby mu pomóc? Czy oprócz cynicznych cwaniaczków, którzy porobili kariery u boku byłego prezydenta jest choć jedna osoba, która dostrzeże nieszczęście i kłopoty tego chorego człowieka?
Ryszardzie Kaliszu, Andrzeju Majkowski, Waldemarze Dubaniowski, Jolanto Szymanek-Deresz, Marku Siwcu – apeluję do was. Już dość nachapaliście się nadskakując, potakując, kłamiąc i ukrywając poważny problem swego pryncypała.
Może w końcu czas na jakiś ludzki odruch by pomóc człowiekowi w rozwiązaniu poważnego problemu zanim wyciśniecie go jak cytrynę?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)