Serialowi twórcy dostrzegając głupotę tłumu, siłę oddziaływania małego ekranu oraz łatwość manipulacji wprowadzili do prymitywnych komedii oklaski i śmiechy widowni.
Zwykły szary widz od tamtej pory wiedział już, kiedy należy się śmiać, a kiedy trzymać mordę na kłódkę.
Gdyby tak stanąć na klatce schodowej wieżowca, zakładając, że akurat w tym momencie wszyscy oglądają ten sam serial komediowy to zdaniem specjalistów od manipulowania masami w jednym momencie, niemal na trzy cztery wybuchałaby salwa śmiechu i za chwilę, równie nagle zapadałaby cisza.
Patent ten podchwycili politycy i dziennikarze, co pozwoliło im na spektakularne sukcesy. Najlepszym tego przykładem jest program Tomasza Lisa „Co z tą Polską”, który tak naprawdę jest zwykłym show, a nie programem publicystycznym.
Zatrudniona tam klaka ma za zadanie klaskać, buczeć, skandować czy gwizdać w ściśle określonym momencie. W ten oto sposób to mniemaniem Lisa on decyduje, co widz uzna za mądre i wzniosłe, a co za głupie i warte potępienia. Po każdej takiej „dyskusji” komediant Lis podaje wyniki na gorąco przeprowadzanego sondażu, którego wynik to zwykle 88 do 12 na korzyść pupilków autora programu.
Tak naprawdę stosowanie tego patentu świadczy, że autor ma gdzieś głęboko w d…. rzeczywiste opinie społeczeństwa, a sam czuje się niemal Bogiem doprowadzając za każdym razem do zaplanowanego wyniku.
Podczas wczorajszej debaty tą samą drogą poszedł sztab wyborczy PO.
Po co argumenty i przekonywanie do swoich racji kogoś, kogo ma się tak naprawdę w głębokiej pogardzie? Wystarczy zatrudnić przeszkolony tabun „kiboli”, którzy w odpowiednim momencie zawyją, zbiją z tropu lub zagłuszą gwizdami przeciwnika. I wtedy nie jest ważne to, że nasz faworyt w rzeczywistości nie odpowiedział na ani jedno pytanie i nie przedstawił żadnej wizji na przyszłość. Liczy się tylko wynik, który żywcem przypomina rezultaty osiągane przez Lisa.
Czy społeczeństwo jest aż tak głupie jak sądzą miłośnicy tej metody? Czy kolor koszuli, wzrost, tusza i wsparcie wyszkolonych starannie krzykliwych bojówek to czynniki, które decydować będą w przyszłości o doborze rządzących?
Ja jeszcze mam nadzieję, że nie.
Dominujące moje odczucie po wczorajszej debacie to jakaś groza, jaka powiała z ekranu.
Mam nadzieję, że tak jak i ja wielu rodaków spostrzegło, że naprawdę niebezpiecznym człowiekiem jest Donald Tusk, a nie uporczywie kreowany na czarnego luda Jarosław Kaczyński.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)