kokos26 kokos26
31
BLOG

Quo vadis Europo?

kokos26 kokos26 Polityka Obserwuj notkę 2


Kiedyś, przed wieloma laty na głównym placu mojego miasta władze urządziły zbity z setek desek parkiet, który umożliwiał w soboty, niedziele i święta państwowe zabawy taneczne klasie robotniczej i inteligencji pracującej.

Po całotygodniowym znoju w wykonaniu bądź przekraczaniu norm, masy ruszały w tan. Serce rosło, a optymizmu tańczącym dodatkowo dodawała umieszczona naprzeciw parkietu olbrzymia makieta przedstawiająca arcyciekawy wykres. Były na nim dwie krzywe, czerwona socjalistyczna  i czarna imperialistyczna. Już nie pamiętam w którym roku, ale było takie miejsce na osi współrzędnych gdzie czerwona linia z grubych na czerwono pomalowanych drewnianych bali doganiała linie czarną, przecinała ją pnąc się niemal pionowo do nieba. Mijały miesiące i lata. Tańczącym i zakochanym serca biły coraz mocniej czując, co prawda jedynie na podstawie obserwacji wykresu, że moment osiągnięcia wszelkiej szczęśliwości zbliża się wielkimi krokami. Niestety, nie wiedzieć czemu, pewnej nocy, po cichutku makietę rozebrano, a na jej miejscu wyrósł olbrzymi betonowy czołg z siedzącymi na nim uśmiechniętymi betonowymi radzieckimi żołnierzami. Teraz to oni towarzyszyli co tydzień tańczącym, a o makiecie pokazującej rychłe zwycięstwo demokracji socjalistycznej nad imperializmem amerykańskim powoli zapomniano.

 Łza się dzisiaj w oku kręci. Jakież to były wspaniałe czasy i jaka demokracja.

 Frekwencja wyborcza każdorazowo była identyczna jak i wyborczy wynik. Zawsze to oscylowało w okolicy 99%.

Dla wszystkich z nostalgią wspominających tamte wspaniałe czasy pojawiło się jednak światełko w tunelu. Strategia lizbońska zakładająca uczynienie z  Europy najbardziej konkurencyjnej gospodarki na świecie i pokonanie w tempie rozwoju Stanów Zjednoczonych nie zaowocowało jeszcze pojawianiem się na placach miast europejskich podobnych makiet jak ta z lat mojego dzieciństwa. Nie wiem czy w ogóle można na to liczyć. Już bowiem w 2004 roku okazało się, że od pamiętnego lizbońskiego szczytu w 2000 roku Unia Europejska zamiast zmniejszać dystans do USA zaczęła zostawać daleko w tyle. Jednak nie można zapominać, że są również sukcesy. Lewactwo, które rozsiadło się na europejskich salonach demokrację pojmuje w równie specyficzny sposób jak komuniści w czasach kiedy głosowało i jednocześnie było za 99% szczęśliwych obywateli.

W UE jeżeli ludność któregoś z krajów opowie się w demokratycznych wyborach niezgodnie z wolą komisarzy to wtedy trwają perswazje i powtarzanie głosowań aż do oczekiwanego skutku jak na przykład w przypadku przyjęcia euro. Kiedy zaś wola społeczeństw jest zgodna z planami unijnych władz to taka decyzja jest ostateczna i nigdy już nikt nie zapyta obywateli czy przypadkiem nie zmienili zdania. Kiedy ludność dwóch państw wypowie się demokratycznie, że nie chce jednego wspólnego europejskiego raju to wtedy zmienia się nazwę dokumentu i forsuje się wprowadzenie odrzuconych pomysłów z pominięciem odwołania się do woli narodów.

Czy to głupota, zła wola, spisek czy chore ambicje podejrzanych politycznych wizjonerów? Trudno powiedzieć.

Chore pomysły zawsze prędzej czy później kończą się fiaskiem lub katastrofą. Nie ulega wątpliwości, że i w tym przypadku będzie podobnie. Póki co brniemy w utopijne mrzonki, wizje i krok po kroku na własne życzenie zbliżamy się do kolejnego nieszczęścia.

Całkiem niedawno tu w Europie przerabialiśmy skutki uszczęśliwienia wielu dumnych narodów, które połączono bez pytania ich o zgodę w jeden byt państwowy. Czy ktoś wyciągnął wnioski z tej krwawej lekcji?

Tak jak nie udało się stworzyć człowieka radzieckiego nie uda się na siłę czy podstępem wyprodukować zunifikowanego europejczyka.

To wszystko zgodnie z logiką i znajomością historii nie może się udać.

Kto i dlaczego szykuje nam tu w Europie kolejną katastrofę?

kokos26
O mnie kokos26

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka