Uff…. w końcu udało się pogonić zjednoczonym siłom postępu znienawidzonych Hunów. Walka była długa, bo aż dwuletnia i tylko dzięki zgodnej współpracy wszystkich mediów dobrej woli z kraju nad Wisłą i tych zawsze nam życzliwych zza Odry i z dobrze nam życzącej jak zwykle Moskwy udało się uwolnić zniewolony polski lud.
Teraz pozostało tylko dożynanie luźnych watah, które najpewniej będą szukały schronienia w prezydenckim pałacu.
Mogłoby się wydawać, że nastał czas spokoju i odpoczynku po 24 miesięcznym trudzie.
Nic jednak bardziej mylnego.
Zadania przed siłami postępu ogromne i wymagające ponownie sporej wirtuozerii dziennikarskiej.
Akcja, jaka teraz będzie musiała zostać przeprowadzona jest jak gdyby odwrotnością tego, co zostało z sukcesem ukończone 21 października.
Do tej pory cała strategia polegała na tym, aby ludzi ideowych, uczciwych i chcących coś dobrego zrobić dla kraju ukazać jako prymitywnych barbarzyńców niszczących wspaniały dorobek III RP.
Teraz sytuacja ma się na odwrót. Z pośród wielu znanych z obalania rządu Jana Olszewskiego twarzy zrządzeniem nie do końca ślepego losu na plan pierwszy wysunęły się te dwie najmniej medialne, bezbarwne i bezideowe.
Trzeba nie lada maestrii, aby Pawlaka i Tuska przemienić w mężów stanu, ciepłych i troskliwych ojców rodzin, ludzi, którzy całe swe życie poświęcili pracy i trosce o ojczyznę.
Myślę, że jeżeli zaangażowanie dziennikarskiej braci będzie podobne jak podczas poprzedniego zadania to będzie to pierwszy cud z tych zapowiadanych przez Donalda Tuska. Myślę, że i przyjaciele z Moskwy i Berlina rozumieją nowe wyzwania, jakie również stanęły przed nimi.
Nie należy też ani na moment zapominać o watahach, które umkną pod skrzydła drugiego z głównych Hunów. Pamiętajcie dziennikarze, aby pompując Pawlaka i Tuska nie zapominać o dożynaniu resztek barbarzyńców.
Pokazaliście, co potraficie, więc liczę na kolejny sukces.
Przecież to wszystko dla dobra ojczyzny ma się rozumieć.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)