Na sejmowej galerii, w loży Lech Wałęsa. Na dole Tusk, Pawlak Niesiołowski. Historia zatoczyła koło i znów górą bohaterowie filmu „Nocna zmiana”.
Minęło piętnaście lat. Wtedy media alarmowały o możliwości zamachu stanu, postawieniu Nadwiślańskich Jednostek MSW w stan gotowości. Jednym słowem w obliczu zagrożenia dyktaturą i faszyzmem „olszewików” obóz „patriotyczny” z Wałęsą Tuskiem i Pawlakiem przystąpił do obalania legalnego rządu RP.
Przez moment przerażony Wałęsa myślał, że to już koniec jego boskości więc wysłał do PAP oświadczenie o swojej bolkowości.
Kiedy jednak agentura wymyśliła wyjście z kłopotliwej sytuacji, komunikat PAP-owski wycofano, a nad głowę bohaterskiego elektryka, który to w pojedynkę obalił system komunistyczny powróciła aureola w którą bohater jest wyposażony po dziś dzień.
Teraz kiedy legendzie i skarbowi narodowemu zagrażają historycy z IPN-u, przyszły premier Tusk wysyła pomruki gniewu w obronie naszego klejnotu. Lech Wałęsa jest dziś bardzo potrzebny nowym władzom w realizacji planu marginalizacji obecnego prezydenta. To właśnie ten mąż stanu ma towarzyszyć przyszłemu premierowi w zagranicznych wojażach.
Jak długo potrwa ten obwoźny cyrk? Trudno powiedzieć.
Nie da się jednak w nieskończoność wystawiać falsyfikatu na podziw i zachwyt tłumu.
Przekonał się o tym swego czasu holenderski rząd zakupując sensacyjnie odkryty i dotąd nieznany obraz Jana Vermeera van Delft, „Uczniowie w Emaus” i wystawiając go w muzeum w Rotterdamie.
Aby nie narazić się na śmieszność przez trzydzieści lat bagatelizowano, zagłuszano i zwalczano wątpliwości zgłaszane przez znawców sztuki.
Niestety, na te wszystkie lata falsyfikat trafił do podręczników, katalogów i niezliczonej ilości albumów. Kilka roczników studentów, uczniów i wykładowców podziwiało przez trzy dziesięciolecia dzieło fałszerza myśląc, że maja do czynienia z dziełem mistrza.
Czy my też będziemy czekać trzydzieści lat na poznanie prawdy?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)