Od 21 października jest nią doprowadzenie Donalda Tuska do zwycięstwa w wyborach prezydenckich w 2010 roku. Zapewne słowo ciałem się stanie, gdyż wszystko w polityce jest możliwe, jeżeli oczywiście ojcowie założyciele III RP tak postanowią.
Teraz wszystkie mniej ważne sprawy odsuwamy na bok. Donald Tusk musi mieć sukces, bo to jest dla niego, a więc i dla nas oczywiście najważniejsze.
Z radością przywitałem ukłon naszego premiera wobec Rosji. Ktoś w końcu powinien wyzbyć się nieuzasadnionych uprzedzeń i docenić wysiłek tego kraju w budowaniu demokracji. Należy w ten sposób wysłać czytelny sygnał, że nie dajemy wiary oszołomom z kraju i zagranicy bredzącym o traktowaniu Polski w inny sposób niż stare kraje członkowskie UE.
Dzięki Donaldowi Wielkiemu wysyłamy czytelny sygnał do przyjaciół Moskali, że nasze poczucie suwerenności nie może być przedkładane ponad wielowiekową przyjaźń i harmonię we wzajemnych stosunkach.
Miłujący demokrację Putin powinien poczuć, że my Polacy nie wierzymy w rozsiewane przez wrogów Rosji plotki o eksterminacji narodu czeczeńskiego. Nie dajemy się zwodzić prymitywnej propagandzie o łamaniu praw człowieka, pacyfikowaniu opozycji, braku wolności słowa. To nie prawda, że trup ściele się gęsto, a dziennikarze giną jak muchy wylatując przez okna wieżowców czy kończą z porcja ołowiu w potylicy.
Niektórzy wrogowie demokratycznej Rosji posuwają się nawet do takiej bezczelności, że sugerują samemu prezydentowi demokracie Putinowi zlecanie zabójstw na terenach państw UE (kłamstwo o Litwinience).
Dzięki wielkości umysłu naszego premiera i jego osobistej odwadze poczyniony został pierwszy krok w kierunku obalenia mitu budowy dyktatury w Rosji.
Przecież za chwilę wolne i w pełni demokratyczne wybory u naszych wypróbowanych przyjaciół. Właśnie w tym momencie doceniając autentyczne wysiłki Putina w budowie demokratycznego państwa prawa należało wyciągnąć pomocną dłoń.
Wiem nawet, co zadecydowało o geście Donalda Tuska, który znany jest z gołębiego serca i skłonności do wzruszeń.
W przeddzień swojej wiekopomnej decyzji zapoznał się zapewne z doniesieniami, że rosyjska policja swoimi środkami transportu dowiezie do lokali wyborczych wielomilionową rzesze bezdomnych.
Ten humanitarny bardzo ludzki gest musiał zrobić wrażenie na każdym bez wyjątku człowieku, a co dopiero na naszym premierze.
Krążą słuchy, że szef MSWiA Schetyna wyśle kilkadziesiąt samochodów, które są w jego dyspozycji, aby dopomóc OMON-owi, a poseł Palikot ze swojego Polmosu Lublin dostarczy kilkadziesiąt skrzynek wódki dla głosujących dzięki uprzejmości służb mundurowych rosyjskich bezrobotnych.
Tak trzymać. Wraca normalność.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)