Piewców demokracji i jej zbawiennego działania mamy całe tabuny.
Tam gdzie jeszcze jej nie ma trzeba ją oczywiście za wszelka cenę wprowadzać nawet przy użyciu siły. Tam gdzie już się zadomowiła trzeba ją nieustannie udoskonalać, umacniać, pielęgnować i zachwycać się jej zbawiennym działaniem.
Większość decyduje bo większość jak wiadomo zawsze ma racje i to w większości gromadzą się najtęższe umysły..
W dobie mediów elektronicznych i ich olbrzymiego zasięgu, najbardziej zachwyceni z tego najwspanialszego ustroju zdają się być ich właściciele.
Okazuje się bowiem, że to nie politycy, ich wizje i programy decydują o demokratycznym wyborze, lecz to jak przedstawią to media.
Aby zdobyć dziś władzę nie trzeba już zabiegać o sympatię i poparcie mas. Dzisiaj wygrywa ten kto zaskarbi sobie sympatię mediów. One wtedy za pomocą profesjonalnych kreacji, manipulacji i innych kuglarskich sztuczek potrafią wykreować ludzi i partie, które jeszcze nie tak dawno cieszyły się znikomym poparciem.
W dzisiejszych czasach nie ma już szans na to, że gdzieś do władzy dojdzie prawdziwy mąż stanu, wizjoner, który dokona jakiegoś przełomu, przeprowadzi głębokie, odważne reformy wbrew środowiskom, które mediami dysponują, bądź mają na nie przemożny wpływ.
Dlatego po 89 roku nie doczekaliśmy się ludzi, którzy tak jak w latach międzywojennych, w o wiele trudniejszych warunkach potrafili planować i realizować takie olbrzymie projekty jak Gdynia czy COP.
Najsmutniejsze jest to, że tacy ludzie w czasach, w których żyjemy nie mają prawa zaistnieć.
Minęły bezpowrotnie czasy Adenauerów, Schumanów i Piłsudskich, a nawet gdyby się pojawili to zepchnięci zostaliby do roli ciekawostki i folkloru politycznego.
Polityka w obecnej dobie to nie programy, śmiałe pomysły i wizje, lecz zabieganie o poparcie środowisk zawiadujących mediami. Jeżeli już ktoś takie zabiegi zakończy powodzeniem to może liczyć, że demokratyczna większość zapewnią mu inżynierowie dusz i umysłów.
Ktoś kto chce podnieść rękę na te wpływowe środowiska, automatycznie staje się wrogiem i zagrożeniem dla demokracji..
W dzisiejszej polityce nie ma miejsca dla ludzi prawdziwie wybitnych bo nawet o tym kto jest wielki, a kto mały, mądry czy głupi, ładny czy brzydki nie decydują obiektywne kryteria.
Jeżeli nawet pojawiłby się ktoś taki kto oprócz obowiązkowego dziś ujmującego image miałby wspaniałe pomysły i sposób na ich zrealizowanie, a na dodatek lekceważył sobie interesy grup nacisku to do boju przystępują dyżurne autorytety i niezastąpieni komentatorzy.
Oni w mig przekonają wszystkich, że to co z pozoru wydaje nam się słuszne i godne poparcia, tak na prawdę jest głupie i zasługuje na odrzucenie i potępienie.
Nikt taki na dłuższą metę nie uwiedzie tłumów.
Ci, którzy to zrozumieli stronią od polityki i wiedzą, że na zaistnienie nie ma żadnych szans.
Polityka to dziś miejsce dla wszelkiej maści karierowiczów i cwaniaków z gębami pełnymi frazesów, a demokrację wypaczają media, które zamiast być jej gwarancja, staja się największym dla niej zagrożeniem.
Stanęliśmy pod ścianą. Gdzie krzyczeć o tym zagrożeniu? Jak alarmować, demaskować, ostrzegać ?. Od tego przecież powinny być właśnie media, które jednak pełnią inną rolę. To jest dzisiaj pierwsza władza.
Do czego to doprowadzi? Zapewne do pięknej katastrofy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)