„Brytyjka Mary Armstrong z hrabstwa Surrey skoczyła ze spadochronem w dzień swoich 90 urodzin. Wyskoczyła w towarzystwie instruktora z samolotu lecącego na wysokości czterech kilometrów.
Przez ponad 30 sekund lecieli bez spadochronu, który otworzyli na wysokości dwóch kilometrów nad ziemią To już trzeci skok staruszki w ciągu czterech lat. Pani Armstrong ma siedmioro wnuków i dziewięcioro prawnuków”.. "To było cudowne. Nie mogę doczekać się następnego razu" - powiedziała starsza pani gazecie "Mirror".
Krótka relacja filmowa z tego wydarzenie obiegła świat. Uśmiechnięta, dziarska staruszka przypięta bezpiecznie do instruktora z uśmiechem wyskakuje z samolotu i znika mknąc w dół.
Kiedy ujrzałem później Radka Sikorskiego, który na oczach telewizyjnych kamer przytroczony jak owa 90 letnia starowinka do doświadczonego instruktora skacze udając bohatera poczułem niesmak i zażenowanie. Przecież więcej podziwu i sympatii mam dla psa, który skacze czasami ze swym przewodnikiem przerażony, a mimo to posłuszny. Po licho takie tanie chwyty.
Cholera, co ten rząd PiS wyczynia, myślałem.
Najpierw ten nieszczęsny Marcinkiewicz, który gra w piłkę, puszcza dziennikarzom w Łazienkach Chopina z telefonu komórkowego, jeździ kładem, a teraz ten „dzielny” junak „ryzykuje życiem” na oczach polaków. Czemu oni robią z siebie pajaców i pośmiewisko?
Kiedy jednak ukazywały się kolejne sondaże to mogłem się szybko przekonać, że nie treść jest ważna w polityce, lecz atrakcyjna forma.
Nie dziwi mnie dzisiaj, że obaj popularni panowie są obecnie po stronie PO.
Podejrzewam nawet, że swoje pomysły na autopromocję przekazali kierownictwu platformy, która skwapliwie z nich korzysta.
Politycy PiS muszą się jeszcze wiele uczyć.
Mrukowaty Aleksander Szczygło zamiast siedzieć i pracować jak jakiś frajer w ministerstwie powinien jako doświadczony pilot szybowcowy i skoczek spadochronowy fundować opinii publicznej podniebne spektakle. Dlaczego cała Polska wiedziała jak to świetnie po angielsku mówi popularny Radek, a pies z kulawą nogą nie wiedział, że Szczygło równie perfekcyjnie posługuje się tym językiem z racji studiów w USA i praktyki w amerykańskim kongresie?
Wyciągnijcie na przyszłość wnioski drodzy Panowie.
Polityka to opera mydlana dla mas.
Teraz przez cztery lata będziecie obserwować ojca narodu jako górnika, dziennikarza, kominiarza, piłkarza, żołnierza, rolnika w gumofilcach z umorusanym chłopskim dziecięciem na ręku.
Kto wie czy nie ujrzymy Tuska lecącego do Brukseli motolotnią tylko dlatego, aby zaoszczędzić niezbędne środki na dożywianie dzieci w Bieszczadach?
Zobaczycie i usłyszycie zachwyty mediów od Polski po Jamajkę i pełne uwielbienia hołdy kwiatu polskiego dziennikarstwa.
Ale kiedy już posiądziecie umiejętność uwodzenia tłumów to i tak nie macie szans na podobne sukcesy. Bez przychylności salonu i jego medialnych ośrodków zawsze pozostaniecie barbarzyńcami zagrażającymi demokracji.


Komentarze
Pokaż komentarze