Więzienia w Polsce pękają w szwach. Gdyby tak porozmawiać z ich pensjonariuszami i potraktować poważnie ich wynurzenia to okazałoby się, że przeszło 90% z nich przebywa tam bez żadnego powodu. Winni są oczywiście prokuratorzy, sędziowie, adwokaci no i ta wścibska policja.
Gdyby takich delikwentów wzięła w obronę telewizja Pana Waltera rękoma, a właściwie giętkimi językami swoich wybitnych dziennikarzy to w niejednym polskim domu polałyby się łzy współczucia i rozpaczy na dolą upodlonych niewinnych ludzi.
Podobnie jest z archiwami byłej SB. Kilkudziesięciokilometrowa wstęga akt kryje tylko i wyłącznie historie heroicznych bohaterów, rzekomych tajnych współpracowników, kontaktów operacyjnych i źródeł informacji, które znalazły się tam nie wiadomo jak i dlaczego.
W Polsce 90% agentów to czysty wymysł, fikcja i jakieś kolosalne nieporozumienie, no może z wyjątkiem arcybiskupa Wielgusa.
Jeszcze nie tak dawno dopuszczałem możliwość, że gdzieś tam w stercie teczek może znaleźć się jakaś sfałszowana od początku do końca przez jakiegoś nadgorliwego, chcącego się wykazać esbeka.
Teraz dzięki mediom Pana Waltera zmieniłem diametralnie zdanie. W przepastnych archiwach IPN-u 90% domniemanych donosicieli to ludzie niewinni i szlachetni, którym należy się podziw i szczere współczucie.
Nie rozumiem jednak jednego.
Po co było fałszować lojalkę Jarosława Kaczyńskiego w celu skompromitowania go, skoro autentyczny dokument Kazimierza Kutza o podobnej treści nie jest powodem wstydu lecz świadectwem martyrologii bohatera opozycji i lokomotywy wyborczej PO na Śląsku?
Mam nadzieję, że ten dylemat wyjaśnią mi już wkrótce znani bywalcy TVN24: Jerzy Urban, płk Lesiak i gen Dukaczewski.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)