W epoce stalinizmu zarówno w Polsce jak i ZSRR ludzie chętnie pisywali listy do swoich przywódców.
Propaganda komunistyczna do tego stopnia zmanipulowała społeczeństwa, że wielu sądziło, iż zbrodnie i prześladowania odbywają się jakoby bez wiedzy ojców narodu.
Przecież było powszechnie wiadomo jak to Bierut czy Stalin „kochają dzieci” i jacy są wrażliwi na ludzką krzywdę.
Dlatego też płynęła szeroką rzeką korespondencja matek, żon i dzieci represjonowanych i skazanych do ukochanych przywódców.
Nawet bezpardonowej walce z Kościołem towarzyszył udział w procesjach Bożego Ciała samego Bieruta i Jaroszewicza.
Wydawałoby się, że to zamierzchłe czasy.
Patent jednak przetrwał i jest z powodzeniem wykorzystywany po dziś dzień.
Nasz premier według czyjegoś sprytnego pomysłu postanowił odgrywać role dobrego wujka.
A to pochyli się nad bezdomnymi, napomni borowców i dziennikarzy, aby przepuścili staruszkę, weźmie w swoje ramiona jakieś pacholę.
Jeżeli dzieje się coś niepokojącego to z góry wiadomo, że nasz premier nic o tym nie wie.
Jeżeli jeden z partyjnych przyjaciół Donalda Tyska nawołuje do wykończenia katolickiej rozgłośni i jej założyciela posługując się jak na filozofa z wykształcenia przystało językiem Urbana, Płatka i Ciastonia to nasz premier oczywiście się oburza następującymi słowami:
„publiczne wypowiedzi polityka o wykańczaniu jakiejkolwiek organizacji są niedopuszczalne”.
Jak wiemy czas dociekliwości dziennikarzy minął bezpowrotnie, stąd nikt nie zastanowił się nad wypowiedzianymi przez premiera słowami.
O wykańczaniu jakiegoś księdza czy Kościoła nie paplajmy publicznie zdaje się napominać premier. To, co planujemy ma zostać miedzy nami. Nie dajmy się zdemaskować.
Nimb „prawdziwego europejczyka” i „męża stanu”, a jednocześnie wrażliwego człowieka blisko związanego z Kościołem budują media krajowe i zagraniczne. W końcu sporo zainwestowały w promocje i marketing.
Wiadomo, że środowiska te są wrogie chrześcijaństwu i uczestniczą w nagonce, która ma zapędzić europejskie narody do jednego wspólnego państwa.
Ma to się oczywiście odbyć ponad głowami obywateli, których nikt nie będzie pytał o zdanie w jakimś niepotrzebnym referendum. Już raz przecież popełniono głupi błąd i zapytano się ludzi co o tym sądzą.
Może warto w tym miejscu przypomnieć prorocze słowa kardynała Karola Wojtyły wypowiedziane w Chicago na dwa lata przed wyborem na Papieża.
"Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a antykościołem, Ewangelią i jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Bożej Opatrzności. Jest to czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski Kościół w szczególności".


Komentarze
Pokaż komentarze (1)