ONZ opublikował ranking krajów, w których żyje się najlepiej. Europejczycy mają się, z czego cieszyć. Na pierwszym miejscu na podium przewodzącą od sześciu lat Norwegię wyprzedziła depcząca jej po piętach Islandia.
Media podały tę wieść do ogólnej wiadomości skrupulatnie pomijając jeden dość niewygodny fakt. Jak wiadomo wiedza o Unii Europejskiej nie jest wśród ogółu społeczeństwa zbyt rozległa, więc na wszelki wypadek zabrakło informacji, że obydwa kraje nie należą do UE. No, bo co by mogli pomyśleć zbyt dociekliwi obywatele skoro podobno bez unii to tylko Białoruś, degradacja, klęska i zacofanie.
Oczywiście obrońcy budowy ogólnej szczęśliwości w sfederalizowanym supermocarstwie powiedzą, że sukces Islandii i Norwegii należy oceniać inną miarą. No, bo, ropa, rybołówstwo, gejzery i inne tego rodzaju dyrdymały. Oczywiście nikt nawet nie wspomni o tym , że kraje te wyróżnia jeszcze jedna wspólna cecha. Silna tradycyjna rodzina, patriotyzm, duma własnych tradycji i niebywałe wprost umiłowanie własnego folkloru i zwyczajów.
Wizjonerzy z Unii Europejskiej podążają jednak w odwrotnym kierunku. Osłabianie rodziny, propagowanie dewiacji, unifikacja w jak największej ilości dziedzin życia, wszechobecna poprawność polityczna i niechętny stosunek do chrześcijaństwa.
Dla laickich mediów trudna była w ostatnich dniach do wykrztuszenia również informacja o manifestacji w obronie chrześcijańskiego modelu rodziny, jaka odbyła się w Madrycie. Lakoniczne, kilku zdaniowe informacje wygłaszane naprędce bądź umieszczane jedynie na przesuwających się paskach. Wyglądało to tak jak gdyby dwumilionowe manifestacje były w Europie czymś tak powszednim, że nie należy widzom zawracać nimi niepotrzebnie głowy.
Oczywiście gdyby chodziło o przemarsz kilkuset gejów i lesbijek domagających się homoseksualnych małżeństw. Gdyby tysiąc feministek paradowało wykrzykując hasła potępiające dyskryminację kobiet sprawą należałoby się zająć. Studia zapełniłyby się od różnego rodzaju Szczuk, Biedroniów, Niemców i Śród. Uruchomiono by sondaż audiotele, a cała sprawa miałaby wymiar być albo nie być.
Quo vadis Europo?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)