Na stronach MSZ pojawił się właśnie komunikat
Minister Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej ustanawia nagrodę w wysokości 1 miliona złotych polskich lub równowartości w innej walucie, która zostanie wypłacona temu, kto dostarczy informacje bezpośrednio doprowadzające lub w istotny sposób przyczyniające się do oddania winnych zabójstwa obywatela polskiego Piotra Stańczaka w ręce wymiaru sprawiedliwości.
Tak czytam i odnoszę wrażenie, że minister Radek Sikorski tym komunikatem i jego zapowiedzią na konferencji prasowej z Donaldem Tuskiem postanowił dla tak zwanego PR-u potańczyć jeszcze trochę nad trumną Piotra Stańczaka.
Zastanówmy się, jakie miałyby być to informacje, które wzbogaciłyby potencjalnego informatora o ten okrągły milion?
Po pierwsze to rysopis lub dane personalne sprawców.
No, ale jeśli się nie mylę to sam Andrzej Czuma ogłosił, że służby znają nie tylko nazwiska i rysopisy sprawców, ale także dane, co do ich rodzin oraz nawet i to, że część z nich współpracuje z członkami rządu Pakistanu.
Po drugie, milion mogłaby otrzymać osoba znająca miejsce pobytu porywaczy i morderców.
Tu również były informacje, że te miejsca były znane naszym służbom.
Wychodzi na to, że jeżeli ktoś nie wybierze się do Pakistanu i nie wystrzela osobiście sprawców, to ten okrągły milion zgarnie Andrzej Czuma.
To chlapnięcie Czumy na schodach zdradzające tajemnicę państwową i późniejsze ogłoszenie miliona nagrody łączy się w logiczną całość.
Wszystko to miało na celu wydźwignięcie ministra sprawiedliwości z finansowych kłopotów.
Plan godny samego Salomona.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)