Scena, która obiegła Internet i wywołała wielkie zainteresowanie, a przedstawiająca Kamila Durczoka rzucającego mięsem jak furman podczas pudrowania jego facjaty przez panią charakteryzatorkę ma oprócz wymiaru sensacyjnego również coś z symbolu.
TVN i TVN24 to taki nasz rodzimy Dr. Jakyll i Mr Hyde.
Na zewnątrz widzimy zatroskanych o standardy dziennikarzy i autorytety. Reporterzy tej stacji robią zasadzki, zakładają podsłuchy by tylko przyłapać kogoś na czymś takim, co pozwoli pogrążyć wrogów ideologicznych.
Gdyby któregoś z polityków PiS czy pracowników Radia Maryja udało się przyłapać na czymś takim, co widzieliśmy w wykonaniu Durczoka to afera, jaka by wybuchła, wstrząsnęłaby nie tylko całą Polską.
W telewizji Waltera i Wejcherta jak ryby w wodzie czują się takie postaci jak Palikot, Niesiołowski czy Kutz.
Ten ostatni kiedyś, podczas wywiadu przeprowadzanego przez Grzegorza Miecugowa, po patetycznych i patriotycznych hasłach wypowiadanych z wielkim uniesieniem, myśląc, że nie jest już na wizji powiedział do prowadzącego, „ale napier…iłem głupot”.
Mięsem na wizji rzucał komentator ekonomiczny Damian Kuraś.
Andrzej Wajda otrzymał w Berlinie nagrodę przyznawaną reżyserom, którzy wyznaczają nowe perspektywy sztuki filmowej.
Gdyby chodziło o laury w wyznaczaniu nowej perspektywy sztuki dziennikarskiej to TVN i TVN24 nie miałyby konkurencji. Nie chodzi tu tylko o wyskoki goszczonych tam rozmówców i pracujących dziennikarzy.
Mistrzostwem świata w wyznaczaniu standardów dziennikarskich było zakładanie podsłuchów jednej partii politycznej w porozumieniu z inną partią.
Za to osiągnięcie przecież laury zdobyli panowie Sekielski i Morozowski.
Po tym ostatnim incydencie już teraz chyba każdy będzie się zastanawiał czy rozmowa przeprowadzana w studio jest na poważnie czy to tylko zwykli furmani kryjący się za grubą warstwą pudru?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)