"Przez lata budowany był wizerunek Eriki Steinbach, jako odrażającej Niemki, co nie odpowiada rzeczywistości"powiedziałPrzewodniczący katolickiej Niemieckiej Konferencji Biskupów abp Robert Zollitsch, posiadacz honorowego medalu Związku Wypędzonych.
Myślę, że ów biskup miał na myśli to, że jak na dobiegającą siedemdziesiątki starszą panią, Erika Steinbach trzyma się rzeczywiście świetnie i bynajmniej na odrażającą nie wygląda.
Trzeba przyznać, że polskie władze, które jeszcze nie tak dawno stawiały sobie za cel zablokowanie szkodliwego dla prawdy historycznej projektu budowy „Widocznego znaku” dziś za wielki sukces poczytują sobie to, że Erika Steinbach, przynajmniej na razie nie zasiądzie w radzie fundacji i będzie jak łatwo się domyślać, uczestniczyć w tym projekcie nieco schowana na jakiś czas w cień.
Erika Steinbach znana jest z tego, że sama siebie określa, jako „wypędzoną”. Oznacza to, że dla niej „wypędzonymi” są także okupacyjne wojska, a nawet sam Hans Frank, który zmuszony okrutną ofensywą musiał opuścić Wawel.
Jako córka żołnierza Luftwaffe Wilhelma Karla Hermanna zajmującego mieszkanie w okupowanym polskim mieście Rumia, z którego wcześniej wypędzono jakąś polską rodzinę, poniosła, jako dziecię wielką krzywdę czmychając z okupowanych terenów przed armią czerwoną.
Od lat siedemdziesiątych sprzeciwia się uznaniu granicy na Odrze i Nysie i propaguje zwrot utraconych na wschodzie majątków ich „prawowitym” właścicielom.
Jak się oblicza we władzach Związku Wypędzonych na przestrzeni lat jedną trzecią stanowili byli naziści, lecz Erika Steinbach sprzeciwiała się skutecznie rozliczeniom z przeszłością.
Wiele autorytetów z Władysławem Bartoszewskim na czele przez lata kłamliwie nam wmawiało, aby nie nagłaśniać w Polsce marginalnej postaci, jaką w Niemczech jest Steinbach.
Prawda jest taka, że popularność tej Pani rosła z roku na rok dzięki rosnącym nastrojom rewizjonistycznym u naszych zachodnich sąsiadów, a nie, tłumionej przez nasz rodzimy salon krytyce.
Bitwę o prawdę historyczną przegrywamy od lat.
Żydzi mają swoje Yad Vashem. Niemcy lada chwila będą mieli swój „Widoczny znak”.
My, największa ofiara II wojny światowej mamy muzeum w Auschwitz nazywane często również przez Niemców i ŻydówPolskim Obozem Koncentracyjnym.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)