Jak pamiętamy w zeszłorocznych wyborach prezydenckich Jerzy Urban kibicował Bronisławowi Komorowskiemu, a generał Dukaczewski obiecał otworzyć szampana w razie jego zwycięstwa.
Mam jakieś dziwne przeczucie, że tym razem korek wystrzeli, jeżeli służbom uda się wystrugać z Palikota i jego ruchu, który przypomina „jezioro osobliwości”, koalicjanta dla ferajny Donalda Tuska.
Im bardziej politycy PO odżegnują się od takich powyborczych mariaży, tym mam coraz większą pewność, że „tak to leciało” w zakulisowych uzgodnieniach tych, którzy coraz bardziej nerwowo pociągają sznurki wydelegowanych do ochrony establishmentu III RP politycznych kukiełek.
Jeżeli ktoś zada sobie trud i spojrzy, jakie to indywidua zgromadził w tej ogólnopolskiej łapance, Palikot, to łatwo zrozumie, do czego jest zdolny salon w walce o utrzymanie swoich wpływów.
Dla zachowania układu z 1989 roku oni są zdolni oddać znamiona władzy nawet najbardziej ciemnym typom, dewiantom i zwykłym wyrwikuflom.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)