Ustawa refundacyjna weszła w życie i stała się obowiązującym prawem, którego łamanie pociąga za sobą w państwie prawa przewidziane również ustawowo sankcje karne. To wydaje się oczywiste.
I dlatego premier Tusk powiedział dzisiaj, że ustawa:
„Musi być respektowana tak długo jak długo nie jest zmieniona” i dalej:
"nie może być tak, że ustawa, która nie odpowiada jakieś grupie zawodowej czy społecznej, jest łamana lub omijana".
Wszystko logicznie pięknie i ładnie.
Jednak za rządów PiS, jak pamiętamy weszła w życie ustawa lustracyjna i ciekawy jestem czy pan premier był wtedy równie arbitralny i praworządny?
Jak pamiętamy Ewa Milewicz i Jacek Żakowski rozpoczęli wówczas nawoływanie do obywatelskiego nieposłuszeństwa, czyli de facto łamania obowiązującego prawa tylko z tego powodu, że pewnej grupie czy grupom zawodowym owa ustawa nie odpowiadała. Czy wówczas Donald Tusk i jego partia byli tego samego zdania, co dzisiaj?
Czy jutrzejsza Gazeta Wyborcza pochwali premiera za stanie twardo po stronie praworządności? Jestem bardzo ciekaw.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)