320 obserwujących
2286 notek
2319k odsłon
269 odsłon

Jakie drzewo, taki klin, jaki ojciec, taki syn

Wykop Skomentuj

Nie wierzę, że europejscy przywódcy i elity nie zdają sobie sprawy, do jakiego tragicznego stanu doprowadzili stary kontynent. Oni to wiedzą, ale głośno im tego mówić nie wolno, bo to grozi buntem europejskich społeczeństw i istnieje groźba, że winni dramatu zawiśli by na latarniach. Europa jest dzisiaj rozkładającym się od środka kontynentem frajerów, który gnije od środka dzięki lewackim ideologicznym neomarksistowskim eksperymentom. Niektórym politycznym winowajcom, takim jak przewodniczący Parlamentu Europejskiego, niemiecki polityk żydowskiego pochodzenia, Martin Schulz puszczają jednak nerwy, czego najlepszym przykładem były jego chamskie pogróżki skierowane w stronę Polski, Czech i Węgier – państwom sprzeciwiających się przyjmowaniu muzułmańskich uchodźców pod dyktando Berlina. Miał racje były premier Włoch, Sylwio Berlusconi, który w 2003 roku w parlamencie Europejskim skierował do tego zatwardziałego lewaka następujące słowa: „Pewien producent we Włoszech robi właśnie film o nazistowskich obozach koncentracyjnych. Zaproponuję pana do roli kapo, do której pan świetnie się nadajesz!” 
 
Z atakiem Schulza także na Polskę współgra akcja opluwania nas nie tylko tu nad Wisłą, ale także poza granicami naszego kraju. Pod tym względem rodzinne tradycje kontynuuje publicysta „Gazety Wyborczej”, Konstanty Gebert, który w dzienniku „New York Times” oskarża Polaków o islamofobię, wrogość do uchodźców oraz sugeruje, że chcemy reaktywować obóz zagłady w Auschwitz. To już jest najbardziej jaskrawy pokaz antypolonizmu i nienawiści do Polaków. W przypadku Geberta jednak to nie dziwi. Jego ojciec, Bolesław Gebert, jeden z założycieli Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych i agent sowieckiego wywiadu o pseudonimie „Ataman” był wielkim zwolennikiem inwazji ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku i już dwa dni po wkroczeniu sowietów apelował na wiecu w USA o poparcie dla Stalina, który wbijał naszej ojczyźnie nóż w plecy. Bolesław Gebert wzywał także do międzynarodowego uznania skutków paktu Ribentropp - Mołotow.
 
Akcja lewaka i przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Martina Schulza wydaje się dobrze skoordynowana nie tylko z publikacją Konstantego Geberta w „New York Times”, ale także z poczynaniami dziennikarskiej psiarni Michnika tu na miejscu. Wydawane przez „Agorę” „Metro” nazwało organizatorów marszu przeciwko sprowadzaniu do Polski muzułmańskich uchodźców, nazistami. Organizowanie wieców oraz demonstracji umożliwiających prezentowanie własnych poglądów gwarantuje nam demokracja i obowiązująca konstytucja. Okazuje się jednak, że jeżeli te poglądy niezgodne są z linią Czerskich od razu kwalifikowane jest to, jako nazizm. Sądzę, że po takim etykietowaniu Polaków bez żadnych oporów i skrupułów możemy dzisiaj Michnika i spółkę określać mianem bolszewików, marksistów i zdrajców.      
 
Czy to wszystko nie układa się w spójną całość i nie wygląda na starannie zaplanowaną oraz skoordynowaną akcję przeprowadzoną niejako w rodzinie? Skoro zdaniem Czerskich „polscy naziści” okazują wrogość uchodźcom, demonstrują islamofobię oraz szepczą na forach internetowych o reaktywowaniu obozu w Auschwitz to Schulz dostaje w łapy wspaniałe argumenty by grozić Polakom użyciem siły. Czy takie użycie siły jest w ogóle możliwe? Oczywiście tak. Na początku ubiegłego roku sejm uchwalił przygotowaną z inicjatywy Donalda Tuska ustawę umożliwiającą interwencję obcych służb mundurowych w Polsce. Art. 4 ust. pkt. 1 tej ustawy mówi:  „Funkcjonariusze obcych państw (występujący we własnych uniformach) będą mieli identyczne uprawnienia jak polskie służby mundurowe, z prawem użycia środków przymusu bezpośredniego, broni palnej i środków pirotechnicznych włącznie.”
 
Nie da się ukryć, że nadchodzą trudne czasy obfitujące w wielkie zagrożenia. To nie przypadek, że akurat w takim momencie naszej historii na czele rządu stoi kompletnie nieudolna oraz żenująco gamoniowata i uboga intelektualnie osoba. Jak mawiał Napoleon: "Stado baranów prowadzone przez lwa jest silniejsze od stada lwów prowadzonego przez barana."
Nasza tragedia polega na tym, że prowadzeni jesteśmy nie przez jednego barana, ale całe ich stado, na czele którego beczy bez ładu i składu żałosna Kopaczowa.
 
Artykuł ukazał się w Warszawskiej Gazecie
Nowy numer od jutra w kioskach

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale