Właśnie się dowiedziałem, że nasza "kochana" UE chce się odbiurokratycznić (haha) i zamierza zliberalizować wytyczne dotyczące niektórych owoców i warzyw:
http://www.tvn24.pl/-1,1558325,0,1,ogorek-znowu-moze-byc-prosty,wiadomosc.html
Jestem bardzo ciekaw co tak naprawdę kieruje unijnymi biurokratami. Wiadomo bowiem (chociaż oczywiście głośno się o tym nie mówi), że euro-socjaliści próbują nas uszczęśliwiać na siłę również w przypadku innych produktów żywnościowych. Niech mi będzie tylko wolno podać przykład owocu kiwi. Unijna dyrektywa mówi, że na terenie Wspólnoty mogą być sprzedawane owoce o wadze przekraczającej 50g. Po co ten zabieg?
Ano po to, żebyśmy przypadkiem nie mogli sobie kupić tanich (co prawda odrobinę mniejszych, ale o wiele lepiej kalkulujących się) owoców pochodzących z Ameryki Płd., tylko przepłacali za owoce pochodzenia unijnego.
Jeśli to ma być działanie na korzyść konsumenta, to ja mam w d..ie taki wolny rynek!!!


Komentarze
Pokaż komentarze