"Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary."
W naszej Ojczyźnie - widać - życie obywateli nie jest cenione tak samo. Są obywatele, o których cierpieniu pamiętać warto i tacy, o których lepiej zapomnieć. Trudno nie dojść do takiego wniosku obserwując internetową stronę naszego prezydenta.
Oto pół dnia dzisiaj a pewnie też cały wczoraj, główną informacją w interentowej zagrodzie Bronisława Komorowskiego było przypomnienie rocznicy tragicznych wydarzeń w Jedwabnem. W Jedwabnem, gdzie 10 lipca 1941 roku, grupa miejscowych Polaków - raczej pewne, że z niemieckiej inspiracji, a bardzo prawdopodobne, że także pod lufami niemieckich karabinów - zamordowała około 300-400 sąsiadów, miejscowych Żydów. Prezydent uznał za stosowne napisać w tej sprawie list (moim zdaniem słusznie) i przeprosić za naród polski (pojąć tego nie potrafię). Ustami Tadeusza Mazowieckiego prezydent RP przekazał światu taki oto komunikat:
"Wtedy (w 1941 r.) nie było tu Rzeczypospolitej, ale dziś ona jest. Jest i słyszy skargę, niegasnący krzyk swoich żydowskich obywateli. Dziś w jej imieniu oddaję cześć ich cierpieniu i raz jeszcze proszę ich o przebaczenie. (...) Naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą."
I tak oto kolejny nasz prezydent, po niezawodnym w tej sprawie A. Kwaśniewskim, uczynił nas współodpowiedzialnymi holokaustu. Cóż...
Niestety, wydaje się, że rzeczpospolita (bo, przecież nie Rzeczpospolita) Bronisława Komorowskiego jest absolutnie głucha na skargę i niegasnący krzyk swoichpolskich obywateli - mieszkańców Wołynia, których 11 lipca 1943 roku, w tak zwaną "krwawą niedzielę", bestialsko mordowali ukraińscy bandyci z UPA. Mordowali, dodajmy, bez przymusu ze strony hitlerowców lub sowietów.
Przynajmniej kilka tysięcy ofiar tego straszliwego dnia, mężczyźni, kobiety, dzieci i starcy, nie może się doczekać nie tylko sprawiedliwości, ale choćby odrobiny wrażliwości ze strony swojego (?) państwa. Niestety, Informacji na temat ludobójstwa z 1943 roku próżno szukać wśród najnowszych wieści z pałacu prezydenta.
Cóż jednak, Polacy polskiego pochodzenia nie są widać - zdaniem B. Komorowskiego i jego politycznych pomocników - tak samo godni współczucia i pamięci, jak ich sąsiedzi - Polacy pochodzenia żydowskiego.
Smutne, bo przecież takie traktowanie obywateli prędzej czy później zaowocuje gniewem i złością. Również dzięki panu, panie prezydencie!




Komentarze
Pokaż komentarze (6)