kościół winogradzki - - rysuneczek z samizdatowego tomiku Blokomachii z przełomu 1989 / 1990
kościół winogradzki - - rysuneczek z samizdatowego tomiku Blokomachii z przełomu 1989 / 1990
Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
494
BLOG

BLOKOMACHIA... mała reaktywacja... pro domo mea

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Kultura Obserwuj notkę 1

 

 

  Januszowi Kotarbie – najlepszemu Przyjacielowi

 

 
 

Ksiądz Baka pisał:

Widzę złe,
szukam
 w grzechu swobody | Jak w błocie złota, w słocie pogody, | Pereł w śmiecisku. | Nad blask brylantów, pereł miganie | Bóg klejnot jeden za wszystko stanie: | Bóg mój i wszystko”.

 

 

Stąd i może zainteresowanie moje (tzw. autora) blokowiskami?

 

 

W latach osiemdziesiątych, za stanu wojennego i potem słuchało się Kaczmarskiego i Kelusa, czytało antykomunistyczną bibułę, a w mym przypadku – także trubadurów i Karola księcia Orleanu, no i Wespazjana Kochowskiego, i właśnie księdza Bakę. Równolegle z bibułą.

 

 

Dlatego patrząc

na dalekie (na końcu miasta nad dachami widoczne) i bliskie bloki (w tym jeden wyjątkowo ogromny, postawiony tuż koło przedwojennej kamienicy, w której mieszkałem) – nie widziało się jedynie ohydztwa. Zwłaszcza, że się w nich nie mieszkało, tylko do nich pielgrzymowało. A tam żyli świetni ludzie. Ilu? Może tylu, ile okien migało przede mną i kolegami, chodzącymi sobie po ulicach? One (okna) się jakoś wydawały bardzo bajkowe. Patzyło się na nie, chodząc codziennie na „siódemki” (to jest Msze Święte o siódmej rano u dominikanów) albo i na niedzielne „dziewiętnastki” (tamże).

 

 

Szło się wprawdzie najpierw albo obok secesyjnych kamienic – siedliska Autorki „Jeżycjady” i Jej Bohaterów, albo szeroką ulicą Czerwonej Armii (dziś Święty Marcin), nota bene prosto ku wschodowi; perspektywę zamykał wtedy socrealistyczny Dom Partii (w III RP przemieniony w Collegium Historicum naszego Uniwersytetu – zdobycz studenckiego strajku z początku lat ’90). Ale idąc do dominikanów trzeba było skręcić przy Krzyżach Poznańskiego Czerwca w Stalingradzką (teraz Aleje Niepodległości). W tle białych, dominikańskich wież ukazywał się wtedy, no i ogromniał megalityczny masyw bloków osiedlowych na Winogradach, a ponad nim – ostrosłup betonowego kościoła Salezjanów. Ów gigantyczny kościół winogradzki, długo nieukończony, więc chropawy i wyniosły niczym piramida Majów, górował jak Boże Memento nad komuną. Ale bliżej, tuż za dominikanami, stał akademik „Hanka”.

 

Sarmaci ówcześni

(w tym ci najprawdziwsi, herbowi, rodowi, tradycyjni) mieszkali często gęsto w tych blokach. Cezary, January, Dominik, tak, i inni liczni. Nic dziwnego, że te fascynowały i podówczas jakoś tak naturalnie je sobie ośpiewywałem. A Janusz Kotarba – którego poznałem wówczas – choć nie żył w bloku, zgodził się na pomysł, żeby jego małe podziemne wydawnictwo te piosenki wydało. I jego tez w blokach się umieściło, bo siłą rzeczy stał się jednym z bohaterów „Blokomachii”.

 

 

Tyle, że na pierwszy ogień poszli wówczas Sarmaci prawdziwi (tzw Spiewniczek Sarmacki). Był to rok 1987 i działania sarmackie zajęły nam lwią częśc czasu. Toteż zostały sfianlizowane drukiem i podziemnymi nagraniami jeszcze przed Okrągłym Stołem. Chcieliśmy wprawdzie z Januszem ośpiewać i obdrukować także i bloki – w kontekście tak zwanego wkrótce „styropianu” czyli solidarnościowego kombatanctwa... ale pary starczyło nam zaledwie na książeczkę podziemną, wydaną już w roku 1990 – który z racji upadku komuny nie został już objęty spisem samizdatów, bo jakież to było podziemie... już nie było po prostu. A już wkrótce atmosfera przestała sprzyjać wydaniu nagrań, któreśmy niegdyś planowali: wydawało sie przeminięte. 

 

 

Nagrania się

więc odleżały, bo ostatecznie zostały poczynione, lecz niepowielone. No i teraz żniński „Wulkan” wydający lokalne „Pałuki” („Wulkan” też był u korzeni podziemny, a i szwagrowy (patrz akademik Hanka jako katalizator łączności ze Żninem - i sam po trosze maczałem w tym niegdyś koniuszki – zaledwie – palców), więc „Wulkan” postanowił je wydać. Nakład przyszedł do biura wydawnictwa przedwczoraj (www.palukitv.pl/sklep) i już jest osiagalny, a ja zobowiązałem się dopisać do tego wydania parę wspomnieniowych historyjek i – może – dotrzeć do jakichś mastodontów, których wspomnienia z tamtej epoki jeszcze bawią.

 

 

Co niniejszym czynię. Zamierzając w kolejnych małych tekstach przywołać ludzi i sytuacje, których tyczy się ta płyta. Teraz to przecież czasy  komercyjne, trzeba reklamować.

Zobacz galerię zdjęć:

samizdatowy tomik Blokomachii z przełomu 1989 / 1990 : rozkładówka tytułowa
samizdatowy tomik Blokomachii z przełomu 1989 / 1990 : rozkładówka tytułowa płyta reaktywacyjna Blokomachii - Żnin przedwczoraj 2012 płyta reaktywacyjna Blokomachii - Żnin przedwczoraj 2012

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura