...albo Blokomachia 2
- - - - - - - - - - - - - - - -
Januszowi Kotarbie, najlepszemu przyjacielowi
automotto z „Pana Tadeusza”:
...A przy tym, jeśli gości pragnął przyjąć godnie,
Tajne druki na wierzchu trzymać było modnie...
Nadszedł rok 1987. Jako niedopieczony student historii sztuki musiałem wylądować na muzealnych praktykach. Wymarzonym miejscem praktyk był sarmackiKraków. Nie miałem tam kwatery, ale Ewa z duszpasterstwa załatwiła mi kontakt na Janusza.
Zaczęła się wtedy nowa dla mnie epoka: pokój Januszów przy krakowskich Plantach, na parterze kamienicy Osterwów przy Pijarskiej. W pokoju czarne, wielkie meble po Sapiehach, piętro wyżej profesorostwo W. W tym pokoju żyli sobie Gosia i Janusz Kotarbowie, kot Arba i czworo dziatwy (a na razie trójka, bo najmłodszy Jaś miał się dopiero urodzić).
Dostali mieszkanie razem z etatem stróża, czyli „gospodarza domu”. Więc, kiedy wyjeżdżali, ktoś musiał za nich codziennie zamiatać chodnik i raz na tydzień myć schody. Tym kimś mieli być studenci z Poznania,a w zasadzie głównie ja. Przy okazji okazało się, że Janusz śpiewa „turystycznie” oraz podziemnie, że jest „młodym weteranem” duszpasterskim i opozycyjnym, a Gosia młodą weteranką studenckiej opozycji i duszpasterskiej, dominikańskiej „Beczki” krakowskiej, że Janusz wydaje podziemnie różne ładne rzeczy.
Cały ich (jedyny i ogromny) pokój wytapetowany był „podziemnymi” plakatami, albo pamiątkami z przedwojnia – z ogromnym portretem „Dziadka” czyli Piłsudskiego, na wprost okna. Śpiewniki pieśni starych (powstańcze i antybolszewickie) tudzież nowych-solidarnościowych stały na półkach rzędami, a z nimi inne zacne druki podziemne. Część z nich już zresztą znałem i posiadałem (np. niektóre numery „Obserwatora Wielkopolskiego”).
Kiedy nasza studencka ekipa kończyła latem RP 1987 praktyki i stróżowanie przy Pijarskiej 5/2A, Janusz przybył na inspekcję. Natychmiast przy kieliszkach jabłkowego wina (Januszowego) nastąpiła wymiana doświadczeń i piosenek. Umówiliśmy się wtedy na jesień, na pośpiewajki w górach.
Kiedy przyjechałem jesienią, zagrałem Januszowi „Pana Tadeusza”, czyli - w gruncie rzeczy – piosenkę o jego własnym mieszkaniu przy Pijarskiej. Janusz postanowił, żeby powstał zespół muzyczny (i Janusz go zorganizował), żeby nagrać kasetę (i Janusz sprawił, żeśmy ją nagrali nielegalnie, a On ją też nielegalnie wydał) i żebyśmy wystartowali na najbliższym Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie (imprezie wówczas kultowej), tym nr 24, w roku 1988 (i żeśmy wystartowali). Udało się: za pomocą dwu piosenek „sarmackich” i opisu jego mieszkania zostaliśmy laureatami.
Janusz przez lata wydawał - wpierw także piszącego te słowa, potem i lepsze rzeczy (Wielu wie, o co chodzi, kogo wypromował). Umarł wiele lat temu, jeszcze przed nastaneim IV RP. Requiescat!
- - - - - - - - - - - - -
ZAPRASZAM WSZYSTKICH CHĘTNYCH WSPOMINAĆ TAMTE CZASY do Poznania
w poniedziałek 25 czerwca
o godz. 19.00, do Salonu Posnania Wydawnictwa Miejskiego
(Plac Wolności, narożnik tzw. Arkadii) na spotkanie:
BLOKOMACHIA | dawne piosenki z lat 80'| promocja płyty JK dedykowanej Januszowi Kotarbie|gada i śpiewa Jacek Kowalski | zagrają tenże & Henryk Kasperczak | spotkanie poprowadzi Ewa Obrębowska-Piasecka|wstęp wolny & wskazany


Komentarze
Pokaż komentarze