wierni kórniczanie z kołatkami w ręce idą na nabożeństwo  - rys. KW Kielisiński, ca 1845, zbiory Bibl. Kórn., kadr z filmu
wierni kórniczanie z kołatkami w ręce idą na nabożeństwo - rys. KW Kielisiński, ca 1845, zbiory Bibl. Kórn., kadr z filmu
Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
510
BLOG

Wielki Tydzień: GORZKIE ŻALE. Dzieje. Film (2)

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Kultura Obserwuj notkę 0

 

Tu widać wiernych, którzy wchodzą do naszej kolegiaty z kołatkami. To Wielki Post z roku mniej więcej 1845. Szkic Kajetana Wincentego Kielisińskiego, jeden z wielu jego szkiców i rycin ze zbiorów kórnickiego Zamku. A to Wielki Post obecny. Ta sama (wbrew pozorom) arkada kościelnej kruchty. W kościele – te same ołtarze i obrazy. zapraszam też do posłuchania kórnickiego nabożeństwa Gorzkich Żalów, którezostało ostatnio nagrane i udostępnione w postaci filmiku – z lokalnymi obrazami i lokalnymi odmianami melodii  -  [TU kliknąć proszę].

Gorzkich Żalów dzieje

Księża misjonarze św. Wincentego à Paulo przybyli do Polski pośród wiru wojny kozackiej, w roku 1651, na zaproszenie królowej Ludwiki Marii. Dwa lata później oddano im parafię przy warszawskim kościele św. Krzyża. Kościół, spalony w czas potopu, w latach 1679-1696 został odbudowany i rychło osiągnął obecną świetność (brakło mu jeszcze tylko dzisiejszej fasady, dobudowanej nieco później). Polscy misjonarze mieli już wtedy w Rzeczypospolitej tyle domów, ile lat przeżył na tej ziemi Chrystus – trzydzieści trzy. Mieli już także osobną, polską prowincję. Prowadzili liczne seminaria duchowne, kształcąc księży własnych i diecezjalnych. I głosili po całym kraju misje ludowe.


Bractwo i nabożeństwo pasyjne

Przy kościele św. Krzyża działało bractwo św. Rocha, powołane ku opiece nad chorymi, ale i ku działalności nabożnej. Mianowicie organizowało ono nabożeństwa pasyjne. Składały się na nie między innymi procesje biczowników – tak zwanych kapników i pochodzące ze średniowiecznej jeszcze tradycji pieśni i pasyjne dialogi. Czyli że były to po części przedstawienia; ich organizacja wymagała niemałych zabiegów i zapewne była kosztowna. Nabożeństwo brackie nazywano „Fasciculus myrrhae” – „Snopek mirry”. W brackiej księdze zapisano już w XVIII stuleciu uwagę, że owe „dawne śpiewania złożone z dowolnych hymnów łacińskich i niektórych pieśni polskich nie były przystępne i zrozumiałe dla ludu i przechodziły możność i zasoby bractwa”.


Ksiądz Tarło, ksiądz Benik

W styczniu roku 1707 ksiądz Michał Bartłomiej Tarło, proboszcz kościoła św. Krzyża postanowił, że nabożeństwo trzeba uprościć, a właściwie – stworzyć nowe. Takie, które dałoby się łatwo wykorzystać również poza kościołem św. Krzyża, podczas ludowych misji. Zadania podjął się moderator bractwa, ksiądz Wawrzyniec Benik (a właściwie: Bönnig). Uwinął się z tym nadspodziewanie szybko: w lutym tego samego roku drukarnia warszawskich pijarów wytłoczyła książeczkę z tekstem nowego nabożeństwa. Książeczka nosiła tytuł:


Snopek mirry z ogrodu Gethsemańskiego, albo Załosne Gorżkiej Męki Syna Bożego, co Piątek, a mianowicie podczas Passyey w Niedziele Postu wielkiego po południu, około godzin Nieszpornych Rospamiętywanie
(a więc nie Gorzkie żale!).

Prawykonanie

Jeszcze w tym samym miesiącu, w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu Gorzkie żale zostały wykonane po raz pierwszy. Był tego wykonania przytomny ks. Stefan Wierzbowski, oficjał warszawski (to znaczy: zarządzający w imieniu biskupa). Wkrótce pojawił się też na nabożeństwie Gorzkich żalów nuncjusz papieski, przyszły Ojciec Święty Pius XI, który „na klęczkach w nim uczestniczył, a mając w rekach tekst, śledził słowo za słowem, wiersz za wierszem, myśli i rzewną melodię tych niezrównanych, choć prostych pieśni. A po trzech godzinach trwania nabożeństwa opuścił kościół, nie szczędząc pochwał zarówno dla Gorzkich żalów, jak i pobożności ludu polskiego”. Później, już jako papież, pytać miał Polaków przybywających do Stolicy Piotrowej, czy „jeszcze panuje ten chwalebny zwyczaj śpiewania Gorzkich żalów”.


Nabożny bestseller

Początkowe pretensje dominikanów i Bractwa różańcowego, którzy usiłowali zapobiec rozwojowi „konkurencji” i zabiegali w Rzymie o zakaz odprawiania Gorzkich żalów – wytaczając nawet misjonarzom proces kanoniczny – skończyły się na niczym. W ciągu niewielu lat nabożeństwo rozszerzyło się w sposób wprost niewiarygodny. Oczywiście, że rozwijało się w korzystnych warunkach: wszak w rękach księży misjonarzy spoczywało wychowanie polskiego kleru; powtórzmy, że misjonarze prowadzili zarazem swoje, jak i diecezjalne seminaria, wszczepiając klerykom zamiłowanie do Gorzkich żalów. Także głosząc w całym kraju misje mieli okazję propagować Gorzkie żale po parafiach. Nie mówiąc już o tym, że proboszcz kościoła św. Krzyża, ksiądz Tarło, został w roku 1710 biskupem poznańskim i natychmiast zaprowadził to nabożeństwo w całej swojej diecezji (pamiętajmy, że w owym czasie Warszawa leżała w granicach biskupstwa poznańskiego!). Co do publikacji tekstu, stulecie XVIII widziało jeszcze przynajmniej piętnaście jego reedycji. Kolejne, jeszcze liczniejsze, nastąpiły w wieku XIX. O czym pisał jeden z zacnych kapłanów epoki romantyzmu, ksiądz Stanisław Jamiołkowski –


Żadna inna książka w języku polskim, a może i w powszechnej bibliografii nie wyszła w tym czasie w tylu egzemplarzach jak Gorzkie żale, bo też to nabożeństwo wielce rzewne i miłe. Nuty dobrze egzekwowane, pełne majestatyczności, skruchy i łez prawie; każda odpowiada treści, formie hymnu; konkluzja na klęczkach: „Któryś za nas cierpiał rany”, nauka pasyjna z ambony tu w samą porę, procesja z Najświętszym Sakramentem i pełne grozy a straszne: „Wisi na Krzyżu, Pan Stwórca Nieba”, wszystko to daje Gorzkim żalom charakter dramatyczny, a zarazem pełne głębokiej nauki.


Wreszcie w roku 1750 wileńscy jezuici opublikowali tłumaczenie Gorzkich żalów na litewski. Potem wielokrotnie pojawiały się próby skomponowania konkurencyjnego nabożeństwa – podobnie jak w przypadku Godzinek. Ale tradycyjne Gorzkie żale ostały się. Co prawda z drobnymi zmianami. W ciągu dwu wieków od ich powstania wykreślano z nich czy przetwarzano niektóre drastyczne wyrażenia. Na przykład zamiast „Jezu! aż do mózgu przez czaszkę | Ciernia kolcami ukoronowany” dano dzisiejsze: „Jezu, przez szyderstwo okrutne | Cierniowym wieńcem ukoronowany”.


bibliografia podręczna

- M. Chorzępa, Gorzkie Żale, ich geneza i rozwój historyczny, „Nasza Przeszłość” XII (1960), s. 221-258

- J. Rusiecki J., Gorzkie żale jako wyraz pobożności ludowej w świetle dokumentów Kościoła, w: „Gorzkie żale przybywajcie…” Studia i szkice w 300-lecie powstania nabożeństwa Gorzkich żalów, red. S. Urbański, I. Śmigiera, Warszawa 2008, s. 61-93
-
S. Rospond S., Gorzkie żale na tle historii zgromadzenia księży Misjonarzy w Polsce i kościoła św. Krzyża w Warszawie, w: „Gorzkie żale…” op. cit., s. 15-25

[jutro – o źródłach Gorzkich Żalów]

 

Zobacz galerię zdjęć:

wierni kórniczanie bez kołatek w ręku idą na nabożeństwo  - fot. z 11 marca 2013, kadr z filmu
wierni kórniczanie bez kołatek w ręku idą na nabożeństwo  - fot. z 11 marca 2013, kadr z filmu pierwsze walne Zebranie Ligi Polskiej, w Kolegiacie w Kórniku, litogr. M. Jaroczyńskiego, 1849, zbiory Bibl.Kórn., kadr z filmu Kolegiata Kórnicka podczas Gorzkich Żalów 11 marca 2011 kaplica Serca Jezusowego w Kolegiacie w Kórniku podczas Mszy Świętej, 2012 / 2013, kadr z filmu profil heretyka Górki, nagrobek z końca XVI wieku, kolegiata kórnicka, kadr z filmu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura