Źródła żywe
Gorzkie żale, choć licząc od roku 1707 zaistniały nagle i rozprzestrzeniły się jakby „z zaskoczenia” – to jednak nie były dla ówczesnych wiernych „wynalazkiem” absolutnym. Przeciwnie. Stały się jakby zwieńczeniem istniejącej już tradycji. Ksiądz Benik nie był twórcą – zresztą nie miał nim być – lecz redaktorem nabożeństwa. Zaadaptował więc, przekształcił lub uzupełnił znane już teksty i pieśni (o "autorze" i formie Gorzkich Żalów– wcześniej – TU).
Stabat Mater
Smutna rozmowa duszy z Matką Boską to przecież nic innego, jak przetworzenie średniowiecznej sekwencji Stabat Mater Dolorosa, którą Sarmaci dobrze znali z przekładu pióra księdza Stanisława Grochowskiego, opublikowanego ponad wiek wcześniej, w roku 1599. Inwokację „Bądź pozdrowiony”, którą się nabożeństwo kończy, śpiewano już przynajmniej od pół wieku na zakończenie Litanii do Wszystkich Świętych. Tak samo antyfona „Któryś za nas cierpiał rany” zamykała zwykle bolesną część Różańca.
Tak, tak. Gorzkie żale wynikły wprost z sarmackiej pobożności – i stały się jej pomnikiem, „trwalszym od spiżu”.
Powtarzam – Podczas Wielkiego Postu NAGRALIŚMY nabożeństwo Gorzkich Żali w głównej świątyni mojej parafii, czyli w Kolegiacie Kórnickiej. Janek Sobczak zmontował z tego internetowy filmik – zilustrowany dawnymi i nowymi fotografiami z Kolegiaty [aby obejrzeć na Youtubie – kliknąć proszę tu] . Część zdjęć i rysunków pochodzi ze zbiorów Biblioteki Kórnickiej PAN – część to dzieła Mikołaja Potockiego, świetnego mistrza obiektywu. Kilka wreszcie ma wymiar skromny, ale za to współczesno-dokumentalny. Większość ukazuje wnętrze lub wyposażenie naszej świątyni sprzed kilkuset, stu kilkudziesięciu, czy kilkudziesięciu laty. Śpiewający Gorzkie Żale mają te rzeźby i płótna przed oczami. Jest też czego posłuchać – bo samo nagranie zarejestrowało nie dzieło sztuki, lecz autentycznie przeżywane nabożeństwo, z jego lokalnymi, melodyjnymi odmianami.
440
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze