korczak113 korczak113
30
BLOG

Wojna polsko - polska...

korczak113 korczak113 Polityka Obserwuj notkę 0

Od kilkuset co najmniej lat powtarzają starzy takie oto słowa: Młodym uczyć się wypada i milczeć; kiedyś to były czasy... W czasach zygmuntowskich z rozczuleniem wspominano czas pierwszych Jagiellonów, w późniejszych z tęsknotą oglądano się na Wazów. Mit Piłsudskiego i legionistów żywy jest i dziś; powstańców z 1944 czci się i... nie słucha.

Od kilkuset lat co najmniej powtarzają młodzi takie słowa: Od starych niczego spodziewać się nie można; demencja spowija szare komórki... Starzy budują to, co w kilkanaście czy kilkadziesiąt lat później młodzi skrytykują, zburzą i... wybudują od nowa.

Wieczna młodość nie jest nam dana. Jedyna racja – również. Nie chcemy pamiętać o tych podstawowych prawdach i tkwimy w okopach swojej wiary, przekonań. Zaklinamy co dzień rzeczywistość, głęboko wierząc w siłę sprawczą naszych zaklęć. Kilkadziesiąt ostatnich lat doświadczeń Polaków (a i historyczna pamięć ostatnich wieków) pokazuje jak dalece jesteśmy podzieleni i skłóceni. Żaden wspólny cel, żadna wspólna droga nigdy do realizacji tego celu nas nie zjednoczyła. I nie mówię tylko o odwiecznym konflikcie pokoleń. Mówię o podziałach na wszystkich płaszczyznach. Namiętnie spieramy się o prawo do aborcji, do eutanazji. Dowodzimy wyższości życia w związku hetero nad homoseksualnym. Jesteśmy za recydywą „komuny” lub przeciw jej powrotowi. Z równą pasją bronimy Radia Maryja jak i go atakujemy. Wywodzimy wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy... Szansy porozumienia nie widać w tych i w setkach innych, ważnych dla kraju i jego mieszkańców sprawach.

A jednocześnie nie ma chyba bardziej powszechnego głosu jak ten, który nawołuje do jedności. Domagamy się owej jedności wniebogłosy, proponując jako jej płaszczyznę „ideę narodową”. Czymże jest dziś „idea narodowa”? Przez niemalże 200 lat naszej historii była nią idea odzyskania niepodległości, a potem pełnej suwerenności. Od 1989 roku Polska jest krajem całkowicie wolnym i narodem... zniewolonym, przez rozpolitykowane grupy koterii i partyjek politycznych. Czym więc jest ta nowa „idea narodowa”?

Nie ma jej, a raczej jest ich mnogość. Dla jednych ma nią być Polska pozbawiona zobowiązań sojuszniczych, dla innych Polska jako element europejskiej całości. Dla jednych Polska ma być katolicka, dla innych laicka. Ma to być Polska Jarosława Kaczyńskiego lub Donalda Tuska, ale także Polska Leszka Millera i Andrzeja Leppera. Są i tacy, dla których Polska ma szansę jedynie wóczas, kiedy sterowana będzie ojca Rydzyka.

I nie widziałbym w tym kalejdoskopie nic złego, gdyby nie fakt wzajemnego oskarżania się i zwalczania tych, których wizja jest odmienna. Dzieli to Polskę i Polaków na lepszych i gorszych. Na tych, którzy na miano „prawdziwych Polaków” zasługują i na renegatów, kosmopolitów. A wydawać by się mogło, że nikogo nie wolno pozbawiać prawa do swoich wizji prawdy; nikogo odrzucać od wspólnej pracy nad pomyślnością ojczyzny.

Jest jednak tak, że Polak Polakowi wilkiem. I podziały, niechęć, wrogość narastają. Szczególnie „owocne” były w tej mierze ostatnie lata. Okres rządów partii o dumnej nazwie Prawo i Sprawiedliwość i forma komunikacji z opozycją i narodem, jaką przyjęli działacze tej partii sprawiła, że naród mamy podzielony jak nigdy. Chciałbym być dobrze zrozumiany: nie obciążam całkowitą winą za aktualną sytuację Jarosława Kaczyńskiego i jego partii. Ponosi on zasadniczą część winy za ów podział. Nie jest jednak jedynym, który „położył zasługi” w tej mierze.

Równie winni są politycy Platformy Obywatelskiej. Na czele z jej liderem, którego dowcip o mohairowych beretach uznać należy za skandaliczny. „Zomowska strona” wydzielona przez byłego premiera zasługuje na takie samo uznanie! Nie będę przypominał wszystkich niefortunnych wypowiedzi i zachowań braci Kaczyńskich, posłów: Suskiego, Karskiego, Macierewicza, Niesiołowskiego czy Schetyny. Papier jest cierpliwy, ale nie do tego stopnia, żeby znieść morze obrzydlistw płynące z ust naszych wybrańców.

Nie tylko politycy są winni narodowej jatce jaka dzieje się w Polsce. Dziennikarze dołożyli swoją rękę, podgrzewając i tak „do czerwoności” rozpalone nastroje. Ale i my sami jesteśmy sobie winni. Zgoda to pojęcie dla statystycznego Polaka o znaczeniu wielorakim. Zgoda w polskim wydaniu polega na przyklaśnięciu tym wszystkim, którzy nas popierają. Głosiciele odmiennego od naszego zdania są wrogami.

Jest zatem źle? Tak i nie. Jest normalnie. Jest tak jak przed laty. Młodzi toczą bój ze starymi, kobiety z mężczyznami, łysi z owłosionymi, blondyni z szatynami. Bo to Polska właśnie. 

korczak113
O mnie korczak113

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka