korczak113 korczak113
27
BLOG

Lech Wałęsa nie istnieje!

korczak113 korczak113 Polityka Obserwuj notkę 0

Nieistnienie ale i istnienie to stany ciągłe i zmienialne w swojej ciągłości. Lech Wałesa  istnieje, po to żeby w chwilę później nie istnieć. Można nie istnieć w ogóle – jeżeli się oczywiście chce. Można też istnieć - o ile się chce.

 I tak bywa, że czasami nie chce się istnieć. Jeżeli stan mnie "dopada" - siadam w kąciku i nie istnieję słuchając Koncertu na róg nr 4 Es-dur Mozarta. I bardzo wygodnie jest wtedy nie istnieć. Lech Wałęsa chce jednak istnieć, a powątpiewam, żeby Mozart go z tej chęci wybawił.

Teoria istnienia lub nieistnienia jest na tyle pojemna, że zagwarantować może bycie lub nie bycie każdemu, kto na określenie swojego stanu istnienia ma ochotę coś powiedzieć.

Mężowie dostojni bardzo, bardzo wypromowani przez swoich totumfackich, bardzo też głupi - nie zauważają, że czas działa na ich niekorzyść. Dziś osobą, która ma swego istnienia być pozbawiona – Lech Wałęsa – udaje, że to co się wydarzyło kiedyś, miejsca nie miało nigdy.

Bolek, Lolek, Tola – kilka jeszcze innych postaci, które w „kreskówkach” dziecięcych brylowały w latach 70., 80. zaśmiewają się wraz z nami wszystkimi. Obstawiać bowiem możemy wszyscy razem u "buka" kto jest Bolkiem.

Nasz symbol wolności – pan Lechu – ubabrany jest we współpracę z komunistyczną UB?  Jest lub nie – nie wiem i (prawdę powiedziawszy wiedzieć nie chcę, może raczej g. mnie to obchodzi). I nic tu do rzeczy nie ma książka, której jeszcze nie ma. Pan Lech, trzymając za plecami skrzyżowane palce „przysięgał”, że nigdy, że w ogóle... Ale jednocześnie przebąkiwał, że owszem, że coś podpisał, ale potem ich wyrolował.

Ok. niech i niech tak będzie, jak p. Lech mówi. Przecież nie o to chodzi. To, że Lech Wałęsa odbył krótki flirt z komunistycznymi służbami nie jest dla nikogo tajemnicą. I wcale nie o p. Lecha chodzi. Nie o „służby”. Chodzi o autorytet.

Potrzebujemy autorytetów! Prawda to banalna. Prawdą równie banalną jest i to: kto ma być tym autorytetem? Wałęsa? Michnik? Kuroń? Mazowiecki? Gieremek? Sadowska (moja sąsiadka)? Niech będzie i Sadowska, a może być autorytetem pan Janke? Może. 

Nie jest pan Lech bohaterem mojej bajki. Jest jednak uznanym symbolem Solidarności, zwycięstwa nad „komuną”. Jest  - niestety – symbolem politycznej głupoty, intelektualnej miałkości, umysłowej „biedy”.

Jest też pan Lech "znajomym królika". A być może wielu królików, którzy po 1989 roku chcieli wybudować solidarnościowy pomnik. Piedestał stał. Solidny – marmurowy. Brakowało bohatera. Pan Lech pasował jak mało kto.

Cóż, bohaterem mógł być również ktoś inny. Pana Lecha wypromowano. Stworzono sztucznego bohatera. Stworzono papierowego bohatera, styropianowego herosa. I... przerażono się własnego tworu.

Było jednak za późno. Usunięto „kwity”, wmawiano „publice”, że pan Lech to i tamto... A szczególnie tamto...

Minęły lata. Pan Lech procesuje się sam ze sobą. I bardzo mi go żal. I bardzo chciałbym mu pomóc. Zakrzyknąć chciałbym – Panie Lechu! Ciszej, mądrzej!

Ale pan Lech Symbol i panowie lechopodobni wierzą w swoje prawdy, choć prawdami owe prawdy nie są. Czego łatwo dowiedzą się odczytując dokumenty, które „szlag” trafił kilkanaście lat temu.

*

Co jakiś czas pojawiają się w historii ludzie, którzy wierzą w swoje przeznaczenie. Obok nich stoją „mędrcy”, którzy ich w tej wierze utwierdzają. Chciałbym utwierdzić jednych i drugich w ich wierze. Nie mogę... bowiem Lech Wałęsa nie istnieje. Faktem jest natomiast, że istnieje Lech Wałęsa.

 
korczak113
O mnie korczak113

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka