Tyle – aż tyle i tylko tyle...
Odegrali więc bracia Kaczyńscy swoją rolę w historii Polski. A może raczej w historii polskiej kinematografii. Kinematografia światowa nie zna nazwiska Kaczyński – nagród w Cannes, Berlinie, Pradze, Moskwie (o zgrozo!) nie było. Choć Jarek i Leszek swoimi brawurowymi kreacjami przyćmili wielki talent aktorski Ludwika Benoit.
Ubolewać należy, że kariera braci Kaczyńskich zakończyła się równie szybko jak się rozpoczęła. Ubolewać należy, że Jacek i Placek to jedyne role tak świetnie zapowiadających się aktorów.
Ubolewać też należy nad przedwczesną śmiercią Stanisława Bareji – poaktorska działalność braci K. Byłaby – jak mniemam – byłaby kanwą scenariusza niejednego filmu tego wybitnego reżysera. Byłaby też wdzięcznym tematem kolejnej powieści Tedeusza Dołęgi-Mostowicza.
Cóż! Talenty na miarę Bareji, Mostowicza nie „rodzą się na kamieniu”. Talenty braci K. - również.
„Tacy dwaj jak nas trzech” nie rodzą się codziennie. Dwaj jednak narodzili się – zapełnili scenę filmową, a potem polityczną. Bracia Kaczyńscy odegrali swoje wielkie role filmowe kilkadziesiąt lat temu. Próbują odgrywać równie wielkie role społeczne i polityczne dziś. Żaden z nich „Hamletem” politycznej sceny jednak nie zostanie. Bowiem paskudnie „ryje” pod nimi opozycja.
Byłoby być może tak, że Jarosław i Lech Kaczyńscy staliby się „Hamletami” polskiej polityki, gdyby nie Hubert K., Janusz P., Lech W., Stefan N. I... (niestety liczni inni). Wyjątkowo aroganccy i bezczelni mężowie nadwyrężają wizerunek braci Kaczyńskich, a już szczególnie Lecha.
O Lechu chcę pisać – jest on bowiem prezydentem kraju, w którym żyję. Ciągle jednak po brudnopisie (przepraszam za brudno...) patałęta mi się Jarosław (który jest dziś nikim, a w przeszłości? – też nikim). O Lechu chcę więc pisać, bo człek to subtelny, delikatny i taktowny nadzwyczaj.
„Kampania nienawiści”, obelg, kłamliwych posądzeń trwa od początku kadencji Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta Rzeczpospolitej. Nieustannie jakiś złośliwiec twierdzi, że Lech Kaczyński pip, pip, pip. Ciągle jakiś złośliwy alkoholik twierdzi, że pip, pip, pip. Moje sąsiadki – pip, pip, pip... Ech...
Przyznam, że szlag mnie trafia. Nie z powodu jakiejś szczególnej estymy do Lecha Kaczyńskiego – trudno mi go podziwiać (steki wypowiedzianych bzdur), trudno szanować (brak reakcji na obrazę Pierwszej Damy prze T. Rydzyka). Nie mogę też zrozumieć człowieka, mającego (!) swoje zdanie, z którym się on dogłębnie nie zgadza!.
Jest jednak Lech Kaczyński (chcę tego czy nie!) prezydentem mojego kraju. Nie pozwolę więc by byle kto go obrażał. W najgłębszej pogardzie mieć będę Janusza P. i Stefana N. za ich obelżywe inwektywy. Do grona osób, które lekceważyć będę za obrazę majestatu prezydenta dołączę też... Lecha Kaczyńskiego. On to bowiem przebąkuje ostatnio o „niby III Rzeczpospilitej”.
III Rzeczpospolita nie została zmieniona, zniesiona zapisem jakiejkolwiek ustawy. III Rzeczpospolita ma swoje władze: prezydenta, premiera, sejm. Ma swoje prawa. III Rzeczpospolita funkcjonuje na złość i na przekór braciom Kaczyńskim. A czemu funkcjonuje nadal? Odpowiedź na to pytanie nie będzie miła dla p. Jarosława – funkcjonuje, bo rządy PiS były wyjątkowo nieudolne!
Skoro jednak III Rzeczpospolita istnieje (wbrew Kaczyńskim) to nikt nie ma prawa twierdzić, że jest to „niby” III Rzeczpospolita. Każde twierdzenie, zaprzeczające istnieniu, lub podważające jej istnienie jest wbrew logice (czyli zgodnie z logiką Kaczyńskich).
Gdybym miał uznać, (za Lechem Kaczyńskim), że w sierpniu 2008 roku władzę ustawodawczą w Polsce sprawuje niby parlament, władzę wykonawczą niby rząd. Pierwszym obywatelem – taka logika – jest niby prezydent.
Mam więc niby Tuska, niby Kaczyńskiego, niby Komorowskiego jako pierwszych obywateli Rzeczpospolitej. Mamy niby naród, niby kraj, niby prawo.
Panie Lechu Kaczyński! Nie zgadzam się. Panie Lechu Kaczyński domagam się, żeby przeprosił Pan Prezydenta. Domagam się tego w imieniu narodu i swoim własnym. Chcę szanować Prezydenta swojego kraju, a Pan mi to uniemożliwia.
Cóż – będę się teraz odgrażał. Żądam, żeby pan Lech Kaczyński przeprosił prezydenta III Rzeczpospolitej. Prezydent III RP nie jest niby prezydentem!.
Jeżeli pan Lech Kaczyński nie przeprosi mojego Prezydenta obiecuję donieść prokuraturze o popełnieniu przestępstwa przez... no właśnie, przez kogo?.
Tak mi dopomóż Bóg oraz amen i tak dalej...



Komentarze
Pokaż komentarze