korczak113 korczak113
52
BLOG

Savanarola polskiej publicystyki

korczak113 korczak113 Polityka Obserwuj notkę 1
Nikogo mnie nie żal jeno Hemingwaja/ odlewal ziemniaki, oparzył se... rymował, podśpiewując ochrypłym głosem mój sąsiad. I mnie żal było Hemingway’a, żal mi było również sąsiada, który talentu wokalnego nie miał za grosz. Żal mi jest jednak znacznie bardziej redaktora Tomasza Terlikowskiego.

Nie znam pana Tomasza osobiście, a żałuję, bo wiem, iż ludzie podczas osobistego kontaktu znacznie zyskują na mojej sympatii. Tym bardziej, że pan Tomasz jest nosicielem nazwiska Marii Terlikowskiej. Znakomitej pisarki książek dla dzieci, tłumaczki, dziennikarki i przeuroczej kobiety, której przyjaźń wiele dla mnie znaczyła.

Równie wielkiej przyjaźni nie mógłbym przyjąć od pana Tomasz. Raz: bo Tomasz Terlikowski jest mężczyzną, a ja staram się z mężczyznami nawet nie zaprzyjaźniać, żeby nie dosięgnęła mnie homofobia tomaszowopodobna. Dwa: retoryka, którą posługuje się Terlikowski jest mi obrzydliwa. Zważcie Państwo, że użyłem słowa retoryka, a nie poglądy. Te bowiem może Tomasz Terlikowski mieć i prezentować je wszem oraz wobec. Forma w jakiej jednak je głosi więcej ma wspólnego z Savanarolą niż Russelem.

Terlikowski stający niczym Zawisza w obronie swoich poglądów godny jest podziwu za niezmienność swoich doktryn. Godny jest też podejrzeń o intelektualną miałkość z powodu manipulowania argumentami, jawnego mówienia nieprawdy i nienawiści do tych, którzy ośmielają się myśleć inaczej niż on.

„Bardziej święty od papieża” Tomasz Terlikowski wydalił z siebie tekst „Zmiany Obamy” (http://terlikowski.salon24.pl/index.html). Tradycyjnie już, jak w każdym poprzednim tekście Terlikowski, twierdzi, że „a poza tym Kartaginę należy zniszczyć”. Nie wydaje się jednak, żeby Terlikowski przeszedł do historii i znalazł tam miejsce obok Katona Starszego. W tekście „Zmiany Obamy” dojrzał Terlikowski źródło nadchodzącego zła w osobie prezydenta elekta. Czarcia łapa wyraźnie i skutecznie odcisnęła swe piętno na pierwszym czarnoskórym prezydencie Stanów Zjednoczonych.

„Zmiana obiecywana przez Obamę zaczyna nabierać kształtów. Zaczęło się od jasnych deklaracji wsparcia dla promowania zabijania nienarodzonych na całym świecie, teraz przyszedł czas na potwierdzenie obietnic składanych środowiskom homoseksualnym.” – wydala z siebie Terlikowski. Gdzie ,na Boga, Terlikowski odnalazł takie myśli w planach Obamy nie wiadomo. A raczej wiadomo, co Terlikowski twierdzi dalej: „Wówczas i teraz Obama obiecuje im włączenie ochrony orientacji seksualnej, tożsamości płciowej i płciowej ekspresji do katalogu praw człowieka.”

Wnioski z retoryki Terlikowskiego są oczywiste – są ludzie lepszej kategorii – katolicy, dogmatycznie przestrzegający swojej wiary (w tym Terlikowski jako guru) i ci gorsi, wśród nich Obama, który nie chce rozróżniać ludzi według wiary, płci, poglądów, koloru skóry czy orientacji seksualnej. Panie Terlikowski: ludzi można podzielić na dobrych i złych. Innego podziału etycznego nie chcę dostrzegać, ponieważ nie ma on sensu. Dobrym może być agnostyk i katolik. Złym mogą być również agnostycy i katolicy. Mam jednak wrażenie, że taka argumentacja nie przekonuje Tomasza Terlikowskiego. Ten wie swoje. Już w następnym tekście, Terlikowski daje odpór tym wszystkim, którzy myślą inaczej niż on. A chodzi oczywiście o napomknienie premiera Tuska o refundowaniu zabiegów in vitro (http://terlikowski.salon24.pl/index.html).

Terlikowski z właściwą sobie swadą strzela z „grubej Berty” do Tuska i tysięcy nieszczęśliwych małżeństw, które mogą mieć dzieci jedynie w drodze zapłodnienia in vitro. Terlikowskiego chodzi oczywiście o próbę ingerencji w to co uświęcone i – tradycyjnie już – w mordowanie dzieci nie poczętych. Nie wykorzystane do zapłodnienia, a zamrożone zarodki są oczywiście dla Terlikowskiemu ludźmi i kosmate łapska Tuska i lekarzy szykują zamach na ich życie.

Gdyby nie było to przerażające, to byłoby śmieszne. Nie zamierzam wdawać się w ideologiczne spory z Terlikowskim. Z twierdzeniem, że zarodek jest człowiekiem można się zgodzić lub można to twierdzenie odrzucić. Trzeciego rozwiązania nie ma. Nie namawiam więc ludzi wyznających ideologię Terlikowskiego, żeby korzystali z metody in vitro. Na szczęście żyjemy w kraju demokratycznym i traktowanie zapłodnienia i ciąży jako bożego dopustu nie jest w Polsce obowiązkowe. Czasy zaś na tyle się zmieniły, że Terlikowski i jemu podobni nie mogą już nikogo skazać na stos. Czytam więc teksty Terlikowskiego, uśmiechnę się czasami odczytując braki logiki u autora, zirytuję się co bardziej ortodoksyjnymi poglądami. Czytam, bo mam świadomość prawa do krytyki. Krytyki, za którą nikt mnie nie ukrzyżuje ani nie spali na stosie, co jeszcze niespełna 200 lat temu mogło się wydarzyć. I to nie agnostycy podkładali ogień pod stos. Niech pamięta, o tym pan Terlikowski, który z uporem twierdzi, że wybaczyć można tylko temu, kto przeprosił i złożył ekspiację. Za setki tysięcy stosów, które płonęły w Europie, za setki tysięcy pomordowanych innowierców Kościół jeszcze nie przeprosił i ekspiacji nie składał.
korczak113
O mnie korczak113

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka