22 obserwujących
1056 notek
432k odsłony
  36   0

Zatoka Intymnego Przymierza - Część III

Zygmunt Jan  Prusiński
Zygmunt Jan Prusiński

ZATOKA INTYMNEGO PRZYMIERZA - część trzecia

Dział: Kultura Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński


WEDLE WSZYSTKICH PIEŚNI I POWROTÓW

Irenie Wiszniewskiej


Motto: Drgaj Ireno, drgaj; odbieraj mnie miłością!



Skraplam Pamięć.
Rośniesz mi w objęciach,
dotykam miejsca czułe - grasz.

Zrywam korę sosnową,
robię łódeczki o nazwie "Irena" -
płyną przez Ocean Atlantyk...

To jest armia moich uczuć.
I ptaki morskie przenoszą,
i wichry i huragany pomagają mi.

Kochanie na odległość
jest męczącą wizytówką...

Mijam pomniki zasłużonych. -
Czy taki Pomnik zbudujesz dla mnie,
że z tego kochania wyrastały lasy?

Ireno moich snów -
jestem już w tobie!

Ta melodia dawno gra...
Czujesz? Czujesz moje zbliżanie?


25.05.2010 - Ustka
Wtorek 7:26



TA WNIKLIWOŚĆ I ZAMĘT

Wioletcie Biernackiej - Góreckiej


Przystrajam chwile,
niepewność jak przed kałużą
wtapiam się głębiej -
filozofię miłości badam.

Rzeczy i człowiek
mężczyzna i kobieta,
i całość dotknięta lasem
intymnym zapachem.

Przejdziemy Wioletto
przez rzekę,
ta próba jest ważna.

Po drugiej stronie
czeka słońce,
i polana rozlana
na strony.

- Czy chcesz wstąpić
w moje ramiona,
posłuchać muzyki
i synkopy...?

Jestem przygotowany
przyjąć cię z honorami.
Zamknij oczy - wchodzę,
następuje wstępny akt...


24.05.2010 - Ustka
Poniedziałek 18:57



W MGŁACH CIĘ PRZENIOSĘ...

Joannie Trawczyńskiej


Nie będzie bolało kiedy mgły
oblepią nas w sadzie spokoju.

Wynurzę się w rycerskiej postaci,
przeniosę cię tam gdzie jest ciepło.

Mały domek na wzgórzu, sowa na gałęzi,
na szkle kilka pamiątek po ostatniej burzy.

Ale to nic nie szkodzi tej scenerii -
za oknem zakwitną rodzime wiśnie.

Joanno najważniejszej nocy w życiu,
podglądam twą kobiecość z rytmu.

Zapuszczę się w głębiny twoje,
nie skończę miłości przez miesiąc.

A po tym czasie muzyki ciała,
wybiorę jedną gałązkę wiśni.

Przy lustrze władcza staniesz -
patrząc na ciało wierszem zapłodnię.


24.05.2010 - Ustka
Poniedziałek 17:38



MOJA RÓŻOWA PANTERO

Julicie Biernackiej


Sceneria jak do filmu -
ściany różowe i ty w różu.
Czy sam kolor Róż nie pogniewa się,
ja cię już na różowo rozbieram z różu.

Różowa Julito, pozwól poecie
kochać cię na różowo.
Zamaluję ręce na różowo
i swoją Laleczkę zamaluję też.

W różowej scenerii
masz różowe ciało.

Na dodatek w tym różowym filmie,
zasadzę wkoło ciebie różowe róże.

- Cóż za różowy Erotyk w nas płynie,
oby nigdy nie zmienił koloru - nigdy!


24.05.2010 - Ustka
Poniedziałek 16:47



ROZTAŃCZ SIĘ TRAWĄ, DRZEWAMI, MNĄ...

Annie K-B


W oglądaniu jestem przykryty jałmużną.

Ścielę słów na raz kilka, kilkanaście...,
bez nich bym wysechł jak osty jesienią,
sznuruję po niebie wybrane myśli.

Przede mną intymna kraina Anny.

Równam te bodźce by nakarmić ptaki,
wobec niej mam też nowe słowa -
Poezja się rodzi w ciele kobiety.

Anno tysiąca jezior... Anno nie spadaj
z żadnego konia - powolutku będę
cię woził w kwiecistych krajobrazach.

A pojutrze napiszesz do mnie list.

Na nim będzie odbicie twego serca!


9.06.2010 - Ustka
Środa 9:48



WEJDZIEMY W GŁĄB UWIELBIENIA

Bożenie Kajak - Tokarskiej


Zaznacz miejsce na polanie,
z góry będę lepiej widział. -
Jestem przygotowany w tobie
zatrzymać swój lot...

Posiedzimy przy ognisku,
posłuchamy muzyki jałowców.
Unosi się zapach życia w nas;
pokochasz mnie tajemniczo.

Nie wątpię w kobiecość ruchu,
spojrzenie oczu prawdziwe. -
Przyciągasz nie tylko ogrody,
ciało twe iskrzy...

Wejdziemy w te lustra Bożeno.
W nagiej obsadzie pokochasz
piękno męskiego Erotyku -
zabrzmią dzwony w C-dur...

Na pamiątkę zasadzimy krzak,
nową jałowcową przystań
dla jaszczurek piaskowych. -
Odejdziemy stamtąd przytuleni.


9.06.2010 - Ustka
Środa 8:18




TA DROGA JEST DROGĄ MIŁOŚCI

Augustynie Milewskiej


Przejdziemy śród piękna...
W sobie zatrzymani - połyskujący cień.

Świat nasz intymny jest inny -
leśny, polny, kwiatowy.

Zapach sosen nas otacza -
jesteśmy przez to inteligentniejsi.

Moja leśna Augustyno,
szukaj we mnie szlachetnych zrywów.

Połączymy kolory zaiste -
modlitwa to ta droga piaszczysta.

Idziemy błogosławieni przez niebo,
ptaki nas witają śpiewem.

Miłość to nasza rzeka -
dwa brzegi wciąż naprzód idące.


9.06.2010 - Ustka
Środa 6:25



Wiersze z książki "Zatoka Intymnego Przymierza"


___________________________________________________________



Kurier Ustecki nr 13 (62) • 26 czerwca 2010 Sylwetki


Przypadki Zygmunta Jana Prusińskiego Biały blues poezji


Jest jedną z najbardziej barwnych postaci Ustki. Uchodzi za ekscentryka, dziwaka, nawet wariata.


Jednak, jak sam podkreśla, właśnie taki chce być. Mowa o Zygmuncie Janie Prusińskim. Poecie, bardzie, kabareciarzu, politycznym chuliganie oraz fachowcu od pisania sądowych pozwów. Prusiński sam o sobie mówi, że jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Argumentuje to między innymi tym, że, gdy się urodził, w Szczecinie runął dach jednego z największych kościołów.

Faktycznie, jest postacią nietuzinkową, obok której trudno przejść obojętnie. Wywołuje skrajne i różne emocje. Niewysoki, siwy, wąsaty, a przede wszystkim głośny jegomość jest częścią krajobrazu usteckiej ulicy. Lubi zwracać na siebie uwagę. Często publicznie, nawet na środku ulicy, wygłasza kontrowersyjne opinie.

Dużo pisze. Prusiński tworzy poezję. Jego wiersze znalazły się w wielu antologiach poezji, gazetach i pismach. Doczekały się także kilku tomików indywidualnych.


Trudne dzieciństwo

Z Prusińskim spotykamy się na podwórku jego domu w samym centrum Ustki. Chętnie opowiada o swoim życiu i przygodach, których nie brakowało. Poeta wpada w słowotok, jest wyjątkowo energiczny. Opowieść przerywa recytowaniem swoich wierszy lub śpiewaniem piosenek. Cały czas mocno gestykuluje, tańczy, a nawet gra na wyimaginowanej gitarze. - We mnie jest tyle energii, że mnie aż nosi – kwituje. Prusiński większość dzieciństwa spędził w Otwocku. Twierdzi, że już wówczas zaczął pisać wiersze. Miłość do literatury pięknej wpoiła mu nauczycielka języka polskiego, która uczyła jeszcze przed wojną. Często wyznaczała go do recytowania wierszy i czytania opowiadań. - Bo ja tak od dzieciństwa bujałem w obłokach – recytuje fragment swojego pierwszego wiersza ustczanin. Rodzice Prusińskiego rozwiedli się. Jako kilkunastoletni chłopak trafił do poprawczaka. Twierdzi, że wszystko przez macochę. Gdy wyszedł na wolność, nie wiedział co ma ze sobą począć. - Do domu ojca nie miałem po co wracać, bo mnie wymeldowali – wspomina Prusiński. - Stwierdziłem, że wrócić do poprawczaka i tam zajmę się pisaniem, dokończę szkołę. Nie chcieli mnie jednak przyjąć, bo przecież nie popełniłem żadnego przestępstwa. Mój były wychowawca zaprosił mnie jednak do środka, wykonał telefon i załatwił mi OHP. Tak właśnie jako zbrojarz-betoniarz budowałem kopalnię miedzi Polkowice. W międzyczasie Prusiński od Miejskiej Rady Narodowej w Otwocku otrzymał przydział na niewielkie mieszkanie. Po kilka latach garsonierę zamienił na mieszkanie w Słupsku.


Poezja i biznes

Prusiński debiutował w dwutygodniku „Nowy Medyk” w 1973 roku. Było to pismo dla lekarzy z kolumną literacką. Później jego wiersze ukazywały się w wielu innych czasopismach. W Słupsku pomagał matce w prowadzeniu kwiaciarni. Pracował także w restauracjach dansingowych jako piosenkarz. - Właściwie zastępowałem wokalistów tam pracujących. Śpiewałem różne przeboje – śmieje się Prusiński, ruszając w kolejny taniec i nucąc jakąś piosenkę. W Słupsku przypadkiem nawiązał kontakt z miejscowym środowiskiem literatów. Na lokalnych pisarzy i poetów „trafił”, gdy kilku z nich wywieszało plakaty zapraszające na jedną z imprez w połowie lat 70. - Pamiętam, jakby to było dzisiaj, jak wieszali plakat na Wojska Polskiego, zapraszający na Drugą Sesję Literacką – opowiada. - Podszedłem do nich i zaczęliśmy rozmawiać. Tak się zaczęła moja przygoda z Klubem Młodych Pisarzy. Później zostałem nawet jego prezesem. W Słupsku próbował także swych sił w biznesie. Prowadził kiosk warzywny na rynku przy ul. Wolności.


Uciekł na zachód

Ustecki poeta na przełomie lat 70. i 80. robił karierę w kręgach artystów oraz ówczesnych działaczy. Twierdzi, że nie było dla niego sprawy, której nie byłby w stanie załatwić. W tym czasie poznał wielu znanych polskich artystów. Jednak jego działalność w klubie pisarzy zakończyła się małym skandalem. W trakcie kolejnego spotkania młodych twórców na zamku w Bytowie wywiązała się awantura. Pisarze popili się, zginęła część jedzenia... Kilka miesięcy później Prusiński wyjechał do Austrii. - Pojechałem na wycieczkę z Juwenturu – dodaje. - Spóźniłem się wówczas na autobus, który po mnie podjechał pod mój blok. W Austrii kilka osób z tej wycieczki wysiadło z walizkami, nie chcieli wracać do Polski. Byłem wśród nich. Prusiński trafi ł najpierw do obozu dla uchodźców. Był tam ponad pół roku. Później zamieszkał na dwanaście lat w Wiedniu. - Tam także pisałem, nawiązałem kontakty z polską emigracją na całym świecie – wspomina. - Jednak musiałem pracować, żeby jakoś żyć. Ocieplałem między innymi budynki. Z poezji nie da się wyżyć. Do dzisiaj jestem przecież biedny, Prusiński wrócił do Polski, gdy załamał się nerwowo. Jego kolejna żona znalazła sobie innego mężczyznę.


Partia biednych

Po powrocie do kraju w 1994 roku osiadł w Ustce. Tu spotkał się z innym emigrantem, który mieszkał przez wiele lat w Londynie - Jerzym Izdebskim. Zaprzyjaźnili się. Po kilku latach pomagał Izdebskiemu w przygotowaniach do legendarnych audycji w Radio City. Kolejnym krokiem były manifestacje na placu Zwycięstwa w Słupsku i powstanie Polskiej Partii Biednych. W trakcie manifestacji Prusiński dawał upust swoim fantazjom. Wyzywał na wirtualne pojedynki bokserskie rządzących wówczas w kraju i w Słupsku działaczy lewicy, recytował poezję, grał na gitarze i śpiewał. - To był nasz czas – mówi Prusiński. - Przemianowałem wówczas plac Zwycięstwa na plac Nędzników. Ludzie, ci najbiedniejsi, potrzebowali wtedy wsparcia. Byliśmy takimi politycznymi chuliganami. Chociaż to wszystko ucichło, a Jurek znowu wyjechał z Polski, mi nadal to chuligaństwo polityczne zostało. Prusiński słynie z kontrowersyjnych wystąpień. Chciał m.in. przemianowania jednej z usteckich ulic na Pinocheta. Z okresu Polskiej Partii Biednych pozostało mu także zamiłowanie do pozywania przed sąd instytucji i osób prywatnych. Złożył niezliczoną ilość pozwów. Chciał się procesować z Aleksandrem Kwaśniewskim, Leszkiem Milerem, z trenerem Pawłem Janasem, gdy przegrał mecze na mundialu oraz kilkoma redakcjami. - Z części tych pozwów nic nie wyszło, ale były też sprawy, które wygrałem – mówi poeta. - Dzięki temu w 2004 roku kupiłem sobie komputer. Teraz przez internet mam kontakt z całym światem. W sieci publikuję także wiersze.


Cztery żony, troje dzieci, tysiące wierszy

Prusiński cały czas tworzy. Planuje pobić rekord Guinnessa w pisaniu wierszy. W ciągu dwóch miesięcy napisał ich blisko 200. Marzy także o wydaniu książek, twierdzi, że ma ich już gotowych kilka. Od paru lat próbuje wypromować Stowarzyszenie Białego Bluesa Poezji. Udziela się w środowisku poetów wiejskich, którzy zrzeszyli się przy Starostwie Powiatowym. - Prowadzę spokojne życie i jakoś staram się na nie zarobić – mówi. - Mam na swoim koncie cztery żony, trójkę dzieci. Ale przede wszystkim nadal chcę pisać wiersze.

Tomasz Częścik
t.czescik@agmedia.com.pl
Fot. ARP-SAS


Zbigniew Babiarz-Zych

Urok dziwaka

Jeden z twórców Wtorkowych Spotkań Literackich przy starostwie. Pisze o sprawach bieżących. W jego twórczości jest także wiele liryki, wątków miłosnych. Nie da się ukryć, że jest dziwakiem, ale to jego urok. Wydaje mi się, że jego wadą jest tendencja do polityki. Gdy się od niej odcina, jego twórczość zyskuje. Ubolewać możemy nad tym, że do tej pory nie doczekał się zbyt wielu własnych tomików. Pisze dużo i na dobrym poziomie. Nie ma dni, żeby nie przysłał jakiegoś wiersza. Jednak to taki typ, który nie potrafi sam zadbać o ich wydanie. Twierdzi, że powinien to zrobić ktoś inny. Jako twórcę bardzo go cenię.

Zygmunt Jan Prusiński mówi o sobie: poeta, kabareciarz, chuligan polityczny, dziwak...

Zobacz galerię zdjęć:

Zygmunt Jan  Prusiński
Zygmunt Jan  Prusiński Zygmunt Jan  Prusiński Zygmunt Jan  Prusiński Zygmunt Jan  Prusiński Zygmunt Jan  Prusiński Margot Bene Avinion Margot Bene Avinion +2 zdjęcia +3 zdjęcia
Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale