SZUKAM NIE TYLKO KOLORÓW, DŹWIĘKÓW TEŻ...
Motto: "To taniec mojego umysłu" - Anna Karwowska
Zatęskniłem za Antologią poezji "Gdzie kwitną sny" środowiska literackiego na Pomorzu Środkowym.
Zaglądam po kilku miesiącach, po napisaniu pierwszej części recenzji pt. "Poezja jest dla wybranych". Autorów jest sporo, mam więc do wyboru, pod warunkiem, iż swoimi wierszami obudzi mnie autor wierszy natychmiast złotymi dzwonami dźwięku. Niech się dźwięczy każdy wiersz, ja wybieram do omówienia najlepsze.
Zacznę może od Lechosława Cierniaka. Tytuł jego rozdziału to "Gołe prawdy powstydzą się trochę". Od razu bije swoją mądrością wiersz "Rentgen". Niesamowita ironia o własnym życiu, o swoich płucach, poeta kieruje się do rentgena, mówiąc do niego wręcz, Panie Rentgen:
"Widziałem swoje płuca w pańskich oczach (...)
We mnie epicentrum ludzkiej destrukcji. (...)
Nic pan nie wie
co we mnie choruje panie Rentgen".
A teraz Jerzy Fryckowski. Jego rozdział ma tytuł "Nauczę cię ogrzewać dłonie". W wierszu "Dziewczyna w niebieskim" jest ciekawa panorama słów, akurat w środku wiersza:
"zobaczysz że meble są nie tylko po to
aby w nich mieszkały ubrania
a tu gdzie kroję chleb zaczerwienię się dla
ciebie jak rzodkiewka
biała wewnątrz i niewinna"
A teraz fragment wiersza "Niebieska na cmentarzu":
"już kolejny tydzień przychodzi na czczo i czeka
wydeptuje ścieżki mrówkom
dokłada im zwiędłych liści i latarniami zniczy
pokazuje bezpieczny bieg"
Syn - poeta pisze o swojej matce. Nie zgadza się jej odejścia. Jakże niewinny jest ten obrazek, zdarzenie:
"...matka śpi
a gdy obudzi się rano
wyśle po bułki i mleko"
Oczywiście w tym wierszu głównym podmiotem jest poświata koloru niebieskiego. Ta niebieskość oczarowuje tylko tych, którzy uczuciem są związani...
Piękne jest zakończenie wiersza "Niebieska - zapach":
"w chłodny poranek kiedy jeszcze śpią kościoły
zapach twojej nagości
powinien uczyć odczuwania bólu
bo każdy samotny człowiek
ma do niego prawo"
- Czyż nie jest to prawdziwa ta teza, że co do bólu to jedynie ma do tego prawo człowiek samotny ? Zgadza się poeto. Trafiłeś.
Cykl "niebieskości" jest w każdym wierszu. Jerzy Fryckowski jako autor jest nie inaczej, także niebieski w tych zapisach.
Piotr Grygiel w swoim rozdziale ""Ziarna nieprawe" pisze w mądrym wierszu "Komu bije..." taką prostą lirykę:
"niewidoczna jest dusza
unosi aromat kawy
a między łykami brązu
wymiata z przestrzeni ziarna nieprawe"
Właśnie oto chodzi w poezji. Tu ten cały obrazek jest naprawdę własnością poety Grygiela. Nie można powtarzać, nie może być nieświadomych powtórek. Świeżość i nowość. Słowa czekają na poetów !
Piękny jest wiersz "Kosz wiklinowy", naprawdę Piotr Grygiel, mocnej postury chłop - jak drwal, pokazał się w tym wierszu w pełni liryczny. I znowu ta świeżość wiązania słów i myśli. - Nikt przed nim tego nie napisał:
"jeszcze unosi jej wiotkie ciało
które wiklinowym łykiem
przenika szparami
będzie kosz do noszenia
reszty z życia"
Stanisława Paszylk w swoim rozdziale "Rankiem o rosie" nawet chyba nie wie sama jaki przekazuje nam udany fragment wiersza "Kapliczka", sam tylko jego początek, bo reszta składanek jest na niskim poziomie. Proponowałbym by wiersz ten został tylko w tych ramach, co ja przekazuję. Bo wtedy to można nazwać śmiało, poezją.
"Kapliczka
wygląda jak niewiasta
z głową w koronie,
nieco pochylona
w grubym płaszczu
utkanym jakby z komórek
przeplatanych żyłami"
- Tak powinien wyglądać ten wiersz, bo dalej to rozgadane i nie przemyślane zwroty. Nawet jeśli jest tam i "Matka Boża" i "Jezus Chrystus". Tak nie można pisać wierszy, Stanisławo.
Anna Karwowska w swym rozdziale "Babie lato tańczy wokoło" w wierszu "Miejsca" pisze takie rzeczy:
"Ręka już nie może nakreślić
nawet znaku polnego kamienia,
zagłębiasz sie w swej duszy,
w której jest zaszyfrowany Twój wyrok"
Poetka Anna rozwija się, idzie w dobrym kierunku. Pamiętam jej początki, ile wykreślałem jej niepotrzebnych rozciągnięć, rozgadania, a tu trzeba po prostu, myśleć. Bo są wiersze i wierszyki, a my poeci musimy wciąż być za Bramą Poezji - w jej wciąż zakwitającym ogrodzie.
Anna Karłowska pisze także wiersze polityczne. I dobrze. Politykami też trzeba potrząsnąć. Oto wiersz "Bezradność":
"Ich wypowiedzi zaśmiecają nasze myśli, nasze głowy
później po kryjomu wietrzymy nasze umysły (...)
pozwalamy wtłaczać się w ich szablony
i nie widzimy nawet swej bezradności"
A kończy ten wiersz niesamowitym stwierdzeniem:
"Nic nie możemy zrobić, jedynie tylko
ukraść bliźniemu - papier toaletowy"
Poetka Anna postarała się mnie zaskoczyć. - Cudowna kobieta i jej "dusza" pracuje... Jak interesująco pisze w wierszu "Pisarka":
"siedzę w pokoju
i maluję swoje literki na kartce, w kratkę
słowo po słowie, linia po linii
czasem unoszę je wysoko - pod sufit
to taniec mego umysłu
w głębi serca obraz
naprężonej ciszy zaciera się
w oczach szklana ściana
lecz nie potrafię je rozbić".
Jeszcze raz powtarzam, tak trzeba pisać wiersze. Poetka nam czytelnikom opowiada, lirycznie i dramatycznie. Zresztą w tym bardzo interesującym wierszu, można byłoby go nazwać "autoportretem", sama o tym pisze:
"...z trudem
dźwigam swoje wiersze
choć są lekkie
jak suchy jesienny liść (...)
...nie zagłuszę prawdy (...)
wiem gdzie poezja tam i serce jest"
Anna Karłowska naprawdę jest inteligentną osobą. Pisze tak blisko swoich wierszy. Czuje ich grunt, zapach, kolor, dźwięk. Autentyczna odbiorczyni materii... Brawo pisarko !
Beata Kosicka przekazuje nam osobliwą dojrzałość życia, w swoim rozdziale ""Zamknięte w szklanej duszy". Jak widać, wiara, religia, modlitwa jest jej potrzebna. Okazuje to w wierszu "Kapliczka":
"...w witrażach ciemnych, tłuką się minuty oczekiwania (...)
Wiatr czasem zajrzy do tej kapliczki,
pobawi się ogniem, strąci płatki kwiatów
mdlejących w wazonach... (...)
W ciepłe, majowe wieczory
stare kobiety przesuwają poczerniałe paciorki różańców,
wertują pożółkłe kartki śpiewników... (...)
Trzepocą chustki i spódnice na wietrze...
Czasem deszcz stuka o szyby kapliczki
i wygląda to tak jakby Matka Boża płakała,
że jest samotna i nikomu niepotrzebna"
Bardzo trafny w swym układzie po kolei myśli jest wiersz "Pasażerowie życiowych pociągów". Oto jego fragment:
"Nie brońmy się przed dłońmi,
chwytającymi rozpaczliwiie nasze dłonie...
- To szansa na porozumienie !
Niech nasze życiowe pociągi,
zatrzymają się na tej samej stacji"
No, zadziwia mnie poetka Kosicka. To są malownicze wzruszenia. A jeśli twórca wierszy wzrusza, to dokonał takowej niecodzienności.
W omawianej recenzji ominąłem wielu wierszokletów u których przyroda jest nie rozłącznym tematem zapisów. Powiem tak, pisać można, ale ile ma powstawać tych wierszy w podobnym warsztatowym schemacie. Można dać wątek, aczkolwiek zbliżyć problem społeczny, problem obyczajowy jako dodatek. Nie można, nie można do znudzenia pisać te same powtarzające się tematy. Najlepiej o przyrodzie piszą dzieci, i są to ich udane i niewinne wierszyki. Lecz u dorosłego twórcy wymagana jest także i filozofia i psychologia. Niestety podobnych wierszy u wielu do strony książki - antologii (104) jest taka,(oprócz tych wybranych - wymienionych) jakby to pisała ta sama ręka...
25-26 Listopada 2009 r.




Komentarze
Pokaż komentarze