Zygmunt Jan Prusiński
W SKUPIENIU OTWIERAM SŁOWA
Anecie Biel
Po trochu masz coś z czarownej
drapieżnicy - trzeba tylko
posłodzić masyw górny w tobie.
Pod tym drzewem umówiliśmy
nasze otwarte instynkty,
wpierw ułożę wstęp słów
jak malarz układa farby.
Całuję łydki, kolana
potem w niecałe trzy sekundy
rozpieszczam mocne uda -
trzymam się pośladków,
bym nie upadł w zimne pułapki.
Ucałowałem łono, brzuch
idę wyżej obijając się o piersi,
masz zamknięte oczy Aneto -
nie chcesz przeszkadzać
artyście poukładać słowa na ciele.
Rozsunęłaś nogi bym nie miał
przeszkód wstąpić w rytmie
grzeczności i rycerskich cnót.
A za nami gdzieś w oddali
ludzie kłócą się o miłość.
U nas wszystko w porządku -
czas gra na naszą korzyść.
Słyszę syk - czyżby węże miały gody ?
21.05.2010 - Ustka
Piątek 18:25


Komentarze
Pokaż komentarze