Zygmunt Jan Prusiński
W TE BURZLIWE CHWILE RAZEM
Ewie Krawczyńskiej
Idziemy dokładnie tym samym szlakiem,
co Fryderyk ze swoją muzyką
rozpieszczał brzeg rzeczny i konwalie,
majestatyczny sen księżyca.
Szumią liście pomiędzy nutami -
rozbiera się przyroda wokół nas,
patrzę na ciebie Ewo z rana
przygotowany do kochania.
W zieleni i ja piszę Erotyk -
nie sposób twojego powabu ukryć w wierszu,
rozpościela się ukochane ciało
przystąpię z nutą zacząć koncert.
Obejmij mnie i sonaty Szopena -
cały czas gra na fortepianie za tymi wierzbami,
w nagiej scenerii woda pluska
a żaby zielone nie fałszują tonacji.
15.06.2010 - Ustka
Wtorek 7:46


Komentarze
Pokaż komentarze