Zygmunt Jan Prusiński
POBUDZAJ MNIE PIESZCZOTAMI
Magdalenie Olczak
Te jabłonie za oknem. Rozbiegane myśli.
Owoce drzewa rozsypały się na trawie -
rozmawiają po sąsiedzku,
co będą dalej robić z czasem wolnym.
Mój czas, męski zaznaczam, na niebie,
znalazł ów Owoc Miłości.
Magdalena trochę leniwa ze snu,
rozciąga się by kobiecość wskrzesić.
Pachnie rannym ciałem...
- Czy jesteś przygotowana do mojej modlitwy ?
Sosnowe ptaki ze snu wcześniej wstały.
Prostują skrzydła.
A jabłoń najbliższa liczy,
ile jeszcze zostało jabłek na jej ciele.
Magdalenie liczę pieprzyki,
te małe nienazwane wysepki -
całuję czule je jak wzorowy kochanek
w niebiańskim Erotyku.
16.06.2010 - Ustka
Środa 6:29


Komentarze
Pokaż komentarze