Zygmunt Jan Prusiński
OKRĄŻĘ GÓRY BY DOJŚĆ DO CIEBIE
Jolancie Schott
Zrywasz marzenia jak liście kasztana.
Oswabadzasz części zapisanej książki -
światło wyszukało ujście, ja dopiero
w połowie drogi myśli rysuję o tobie.
Czekasz na mnie Jolanto – rozgrzewasz
piersi, brzuch, łono – wiesz jakie będzie
powitanie, i w liściach i w lustrach -
wystarczy dla mnie główny doping,
kiedy staniesz przede mną jak posąg nagi.
Rozszczepię nitki i wrzeciona...
Wrześniowe liście poukładam
w sypialni, niech pachną parkami
i muzyką grajka z gór – pasterza.
Abecadło miłości jest jak niebo.
Zostawię ślad na słodkim ciele;
rytmika walca i delikatny aksamit -
brzmią mi w uszach wciąż powroty.
4.09.2010 – Ustka
Sobota 17:31



Komentarze
Pokaż komentarze