Zygmunt Jan Prusiński
ZNIEWOLONY WEDŁUG ZASŁUG W PACIERZU
Katarzynie Prusińskiej
Gitara niespokojna w kącie struny budzi.
Dawno nie szukałem na niej takich akordów, które nie bolą w samej już melodii.
W Wiedniu miałem ich cztery – mogłem wybierać jak wiatr wybiera drzewa.
Rozkołysany i ja w kącie samotności brzmię struną zardzewiałą,
odnoszę wrażenie w pokątnych aspiracjach, że miłość z kobietą jest sztuką.
Który mężczyzna zna naprawdę kobietę ?
Pewność to własny cień – powracający i odchodzący, ale zawsze powraca,
jak dźwięk w melodii, jak poranna rosa, jak myśli o zagubionej miłości.
Roznoszę w pustym polu wieści nikomu, wybiela się ulubiony kolor -
sterczy w pobliżu krzyża lekko pochylony; tylko wrony rozkraczone kraczą.
Gdzie jesteś mój przyjacielu ?
Federico*, wstań i przybądź do mnie,
okropnie się źle czuję – chcę pisać wiersze o żonie,
nie wychodzą mi liryki o miłości, jakby ognisty zalew koloru niewiadomego
wywrócił spokój w gnieździe posłanym, gdzie miała kwitnąć doskonałość.
- Czy jest coś ważniejszego od pisania wierszy ?
7.11.2010 – Ustka
Niedziela 5:55
Zygmunt Jan Prusiński
OGNISTY ZALEW KOLORU NIEWIADOMEGO
Motto: „Gdy się kocha wszystko jest prawdą”.
- Katarzyna Prusiński
Modlitwy ukryte jak kamienie.
Błądzi teraźniejszość jakby była pijana,
otwiera się leszczyna, częstuje orzechami tych co są twardzi.
Nie przyjmuję poczęstunku, podniosłem tylko jeden orzech na pamiątkę.
Gdzie jesteś mój przyjacielu ?
Federico*, wstań i przybądź do mnie,
okropnie się źle czuję – chcę pisać wiersze o żonie,
nie wychodzą mi liryki o miłości, jakby ognisty zalew koloru niewiadomego
wywrócił spokój w gnieździe posłanym, gdzie miała kwitnąć doskonałość.
Rozszerzam bardziej ciszę na strony.
Jestem poszukiwanym przez samego siebie,
nawet lustra nie pomogą i światełko w szparze dla nadziei.
Uwalniam się od pozorów, rozdaję karty pod akacją jakbym miał usłyszeć
z ust niemego, że mi powie prawdę o znaczeniu niepojętym przez mgłę,
która nie opuszcza mnie od kilku dni, wyłączam światło – wolę ciemność.
6.11.2010 – Ustka
Sobota 23:04
*Federico Garcia Lorca...



Komentarze
Pokaż komentarze