Wiersze z cyklu Spotkanie z Friedrichem Schillerem w Marbach
Zygmunt Jan Prusiński
TAM GDZIE SZMER O TOBIE SŁYSZĘ
Katarzynie Prusińskiej
Blisko Muzeum Literatury usiadłem na ławce,
zimna ławka milczała, liście na ziemi także
naprzeciwko pomnika Friedricha Schillera.
Dostojny był Friedrich, jak paw dumny
w parku królewskim,
przyglądałem się twarzy z kamienia -
nie była zimna jak ta samotna ławka.
Pisałem wiersz o tobie Katarzyno,
krew twoja w nim płynie.
Całowałem twe dłonie w iście głodu pewnego,
jak lot ptaka nade mną snującej się liryki,
gdzieś w zakleszczonych pragnieniach.
Nie gniewaj się że opuściłem cię na chwilę,
motyle dawno poszły spać bez wiersza.
Twoje piersi są w moich rękach -
moduluję pieszczoty w naszych pieśniach.
Tylko ten dziwny szmer z drzew się wydobywał,
jakbyś chciała na odległość coś powiedzieć.
Mgła przyszła, pokryła moją myśl i twarz Friedricha.
19.11.2010 - Marbach
Piątek 22:09

Zygmunt Jan Prusiński
SŁONECZNE CHMURY
Katarzynie Prusińskiej
Motto: Czy wiesz, że ptak jest szczęśliwszy ode mnie,
a moja intymna rozpacz, nieznaczący skrawek,
jakby rysa na szkle pędzącego pociągu - tyle z człowieka !
- Z.J.P.
Byłem na spacerze w Marbach.
Oglądałem rzekę Neckar, spisywałem
nutki zagubione kilka lat temu.
Pozdrowiłem Friedricha Schillera,
odpowiedział mi ukłonem z daleka.
Poszedłem dalej w głąb kamieniczek,
bylem w jego domu gdzie się urodził
wielki pisarz - dramaturg tamtych lat.
Brakowało tu ciebie i twego uśmiechu.
Wyobrażałem sobie cię w złotej sukni,
tłum gapiów, lustra i ogrodowe kwiaty,
orkiestrę ludową która do tańca zaprasza.
- Ile bym dal nieprzespanych nocy Bogu,
by zatańczyć z tobą i polki i walczyki.
Och, moja drogocenna pani, uśmiech zostaw
na tych drogach, gdzie się spóźniam
z wierszami, tylko z wierszami.
19.11.2010 - Marbach
Piątek 21:01



Komentarze
Pokaż komentarze