Zygmunt Jan Prusiński
EROTYKI DLA ZYGMUNTA
Pozwoliłem sobie przedstawić wiersze Mar Pillado - Caneli do przygotowanej książki do druku pt: „Madryckie Ścieżki Poezji”. Historia powstawania tych wierszy jest zadziwiająca, bo autorka pisze, to znaczy odpowiada swoją liryką na moje wiersze. Kontynuacja trwa od kilku tygodni. Martwię się o jedno, by dotrwała w swej jakże ważnej wrażliwości uczuć.
Jak napisała do mnie Joanna Siek – Hojdycz, także zamieszkała w Hiszpanii, to w krótkim opisie zaznaczyła to, iż mamy obydwoje potencjał.
Erotyka jest cudowną polemiką mężczyzny do kobiety i kobiety do mężczyzny, a wizja do metafizyki jest ogromna. Jest to sztuką niebagatelną i niełatwą. To jest próba intelektu... Egzamin dwojga ludzi, którzy się zaprzyjaźnili poprzez Poezję. Miłość - jako Roślina powstała z osamotnionego ziarna, kwitnie...
Zygmunt Jan Prusiński
Ustka. 14 Lutego 2011 r.
Poniedziałek 5:08
Wiersze Miłosne Mar Pillado - Caneli
Mar Pillado
Wiersz I
może nie wiesz, ale
lubię drogi nieuczęszczane
pełne pajęczyn i tajemnic
nie wpadam w zasadzki
pająki myszy i żaby
ostrzegają mnie
od nich wiem że poeci
szczególnie samotni
są niebezpieczni
ich czuła wyobraźnia
dociera do miejsc
najgorętszych
pragną kochać
po trzykroć
przed posiłkiem
to niemożliwe -
odżywiam się tylko
tchnieniem wiatru...
Mar Pillado
Wiersz II
szczupła kobieta
wychodzi z muzeum w Madrycie
idzie na przystań
nie odwracając się
ale wie -
mężczyzna idzie za nią
szedł już tak nie raz
wszystko się w życiu powtarza...
przystaje jak zwykle
w cieniu drzewa palmowego
czeka...
bezszelestne kroki
nadchodzą przyspieszonym
oddechem na karku
dreszczem po skórze...
czas również staje w miejscu
stawał już tak nie raz
lecz
gdy mężczyzna dochodzi
na szczyt
wzgórza w cieniu drzewa palmowego
wszystko znika
jak kamień w wodę...
Mar Pillado
Wiersz III
Motto:
„Gdyby wszyscy ludzie nagle zdjęli maski,
w które się ubierają na co dzień –
też byliby nie do poznania”.
- Władysław Grzeszczyk -
to nie blues, Poeto, to nie blues
to zwodzi cię echo wysokich obcasów
i stukot kastaniet...
wyostrzasz zmysły do bólu
ulicami Madrytu idziesz wciąż
jak po sznurku
by nie zbłądzić, by zdążyć przed ranem...
to nie blues, nie blues, Poeto
to uwodzi cię zapach mandarynki
słodkiej
i usta różane...
wciąż podążasz za cieniem
by przekonać się z bliska -
to nie blues, nie blues, to upalne flamenco
tak szeleści moimi biodrami...
Mar Pillado
Wiersz IV
Motto:
wśród uderzeń serca lekko oddychają
twoje pytania na moje odpowiedzi…
rano odsłaniam oczy
budzi mnie twój erotyk
przytula jak ciepłe zwierzę
łasi się do piersi
czuję że jest spragniony
jak zwykle o tej porze
jeszcze wciąż nie wyszeptał
dlaczego przychodzi do mnie
i chyba wolę nie wiedzieć...
świat i wieczność są nasze
razem zmodlimy usta
do czułej bogini Wenus
Mar Pillado
Wiersz V
Motto:
„widoczna jesteś tylko z nieba...
snuję ci opowieści
gitara gra...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
kropla likieru z chmur
na zwilżenie języka
i namiętne westchnienie gitary...
pragnę byś wszedł w mój świat
Poeto
oczekuję cię niczym ptak
na klamce moich wewnętrznych drzwi
lecz
gdy przekroczysz próg
ziemia usunie ci się spod nóg
zawrze powoli krew
do utraty tchu
i w dymie lekkich snów
pulsując pulsując miarowo
dosięgniesz raju
w który nigdy nie wierzyłeś...
Mar Pillado
Wiersz VI
Motto:
„owijasz moje myśli ruchem węża...
i tak cię dostanę w wybranej nocy
rozłożę w piekielnym potrzasku -
zatrząsnę jak jabłoń w sadzie”
- Zygmunt Jan Prusiński -
... czyli jestem w potrzasku
ty też powinieneś uważać -
to mój dziewiczy teren
wszystko się może tu zdarzyć
w staniku czy w kapeluszu
przenikam twoje zamiary
jednym krótkim spojrzeniem
rozbieram myśli uparte
przez gęste pajęczyny
wiedzie sekretna droga
po śladach namiętności
trafisz do nocy wybranej
w świetle księżyca nabrzmiewa
między biodrami wiatru
myśl jak kropla natrętna –
by mocniej, głębiej, bardziej...
szeroko zamknij oczy
nici pajęcze rozgarniaj
szukaj szukaj węża w sadzie
inaczej mnie nie znajdziesz...
Mar Pillado
Wiersz VII
Motto:
„Mój cień jest kobietą”.
- Halina Poświatowska -
przedstawiłam ci najpierw swój cień
był w sukience i butach na wysokim obcasie
ta dziwna historia zaczęła się dnia drugiego, w lutym
poprzedniej nocy spadłam z gwiazd
dostałam zadanie: możliwie jak najszybciej
odszukać na Ziemi poetę utkanego
z mgły
(rys pomocniczy: to poeta życiowo zziębnięty)
znalazłam go !
rozpoznałam po lepkiej czekoladce
z rumem i wiśnią
rozgniecionej w lewej kieszeni
marynarki
tak... życie dziwnym toczy się kołem...
teraz zamiast w słońcu poeta
grzeje się w cieniu zamaskowanej
kobiety
a ja zamiast oglądać zabytki
w Madrycie
jestem zajęta bo stale piszę wiersze
a nocami długo i namiętnie
całuję się z moim cielesnym Aniołem...



Komentarze
Pokaż komentarze (4)